Magazine

58,99 zł
Brutto
Ilość

 

Polityka prywatności

 

Zasady dostawy

 

Zasady reklamacji


opis:
www.nowamuzyka.pl
[...] Rozpoczynający całość 'Jaga Ist Zu Hause' to dynamiczny kawałek, w którym główną rolę przejmują gitary wsparte lekko hammondem. w 'Plym' przewodni temat jakby się rozrasta i po drodze zahacza o nowe elementy, brzmienie powoli przybiera na sile i wszystkie instrumenty stapiają się coraz bardziej w jedną całość, tak aby stworzyć odpowiednie 'okoliczności' końcowego wybuchu, prowadzonego na przesterowanej gitarze. Warto zwrócić uwagę na to, że w gruncie rzeczy sposób konstruowania utworów Jagi nie uległ większej zmianie od samego początku działalności zespołu. Z każdą kolejną płytą poszerza się on jednak o nowe elementy, ewoluuje. Na 'Magazine' uchwycony został ważny moment artystycznej drogi zespołu, ponieważ za chwilę pojawi się 'A Living Room Hush' i niektóre wątki zostaną pociągnięte dalej, w już dojrzalszy i szerszy sposób [w szczególności chodzi o takie utwory jak 'Lithuania" czy 'All Racecars Have Doors']. Cały krążek przepełnia atmosfera swobodnego, choć równocześnie konsekwentnego muzykowania. Doskonale widać to w 'Swedish Take Away', w całości nagranym na żywo. Zespół wprowadza słuchaczy w swoisty trans, krążąc po niepokojących barwach: wibrafon brzęczy, dęciaki podtrzymują hipnotyczny nastrój, pojawia się trąbka ze swoją solową partią, podczas której rzeczy przybierają konkretniejszy obrót. Wyprowadzony zostaje temat i trafia w sam środek rozszalałego ataku już nieźle rozegranych dęciaków. Dalej następuje 'Seems To Me' - prosty, gitarowy kawałek z wokalem Larsa. Pozostałe utwory to okolicznościowe dodatki: drum'n'bassowy miks 'Serafin I Jungelen' i 'Magazine' - temat wykonywany przez kwartet Shining, którym dowodzi Jorgen Munkeby. Niezwykle rozbudowana norweska scena muzyczna [nie tylko nu-jazzowa], po raz kolejny udowadnia, że ma do zaoferowania 'tony' kompletnej muzyki na najwyższym poziomie. Zresztą, co do tego chyba nikogo nie trzeba ostatnio specjalnie przekonywać.[...]


Przekrój, 3123 (27 kwietnia 2005)
'Z miłości do starych big-bandów i nowych brzmień powstał Jaga Jazzist.
Słabość do jazz-rocka przez całe lata była czymś, z czym nie należało się zdradzać przed świeżymi znajomymi. Tak jak z informacją, że ma się zrobiony na rauszu tatuaż na ramieniu albo wujka w Samoobronie. Lepiej, jeśli wiedzą o tym tylko sprawdzeni przyjacieli. Nie ma w jazz-rocku nic specjalnie cool. Fakt-przytrafił się gatunkowi szalony i oryginalny Frank Zappa, ale większość najlepszego jazz-rocka grana była przez wąsatych okularników w wytartych swetrach i z przetarciem na głowie, a opatrywana okładkami w ptaszki, przy których harlequiny to modny design. Norwescy Jaga Jazzist mają image studentów z kraju dobrobytu-trampki, parki, dżinsy i trzydniowe zarosty. Okładki projektuje im Kim Hiorthoy, jeden z najciekawszych grafików skandynawskich, więc i tu mamy coś nowego. Tworzą (na scenie 10 osób i więcej) rodzaj współczesnego big-bandu. Bardziej swobodnego, gdy chodzi o instrumentarium-bo obok instrumentów dętych i zestawów perkusyjnych (z wibrafonem włącznie znajdziemy tu sampler i automat perkusyjny. Całość prowadzą Lars Horntveth (saksofon, klarnet basowy), jego brat Martin (perkusje, samplery, automaty) i siostra Line (grająca-stosownie do postury-na tubie). Prowadzą zresztą kapitalnie, z młodzieżową radością grania-idąc w stronę jazz-rocka, ale w odświeżonej wersji. Rockowymi drogowskazami są dla nich nowoczesne Radiohead czy Beta Band. A jazzowy element daje po prostu swobodę i sprawia, że nawet gdy pojawia się ładna melodia, to nie mdli. Tu z kolei wzorcem pozostają grupy w rodzaju zapomnianych Soft Machine i Hatfield&The North czy wspomniany Zappa. JJ są żywiołowi i mają-całkowicie słusznie-opinię jednego z najlepszych zespołów koncertowych ostatnich lat...'[Bartek Chaciński]


Kiedyś było tylko Ah-a, jednak przez ostatnie lata Norwegia wyrosła na prawdziwą muzyczną potęgę.
W nowoczesnej muzyce pop: Royksopp, Annie, Kings
Of Convenience, Erlend Oye, w muzyce improwizowanej - Supersilent, we współczesnej: Arne Nordheim, w ambiencie: Biosphere, wreszcie artyści ze sławnej wytwórni ECM (gdzie nagrywa także "nasz" Stańko) - Nils Peter Molvaer, Jan Garbarek, i jeszcze awangardowy Deathprod, no i twórcy death metalowi :)))... wymieniać by można długo. Z pewnością jednak na takiej liście - na poczesnym miejscu - nie mogłoby zabraknąć Jaga Jazzist.

Jaga Jazzist to prawdziwy fenomen na europejskiej scenie. 10-cio osobowy kolektyw, który zyskał niemałą popularność grając muzykę opierającą się jakimkolwiek gatunkowym klasyfikacjom.
Ich twórczość zachwyca zarówno recenzentów pism jazzowych jak i tradycyjnie rockowych: 'Rolling Stone", 'Mojo" czy 'Q", chwali ich kultowy 'The Wire", ale też indie-młodzieżowe 'NME" czy 'Spex. Grają fenomenalne koncerty - o czym świadczy choćby zeszłoroczny ranking The Guardian - gdzie, w rankingu najlepszych występów AD 2004 Norwegów wyprzedzili jedynie The Roots, Radiohead i PJ Harvey. Przede wszystkim jednak, każda z ich płyt to gwarancja nieprzewidywalnych emocji, święto nieskrępowanej wyobraźni, prawdziwe wydarzenie.


HISTORIA

Historia Jaga Jazzist zaczęła się w Tonsberg - malutkim mieście niedaleko Oslo w 1994 roku. Na pomysł założenia grupy wpadło rodzeństwo Horntveth - najstarszy: perkusista Martin, siostra: Line - grająca na tubie - i multiinstrumentalista i główny kompozytor grupy Lars, wówczas zaledwie 14-letni! Debiutancki krążek zespołu "Javla Jazzist Grete Stitz" wydany w 1996 roku zwrócił na nich uwagę muzycznego środowiska - kolejne nagrania - , które trafiły na mini-LP "Magazine" z 1998 wyprodukował już legendarny muzyk i producent Helge Sten aka Deathprod, znany też z projektu Supersilent. Prawdziwy sukces przyniosła im jednak płyta 'A Living Room Hush" - początkowo w Skandynawii wydana przez Warner. W samej Norwegii w 2001 roku sprzedano prawie 20 tys egzemplarzy albumu, zaś zespół ruszyła światowe tournee zdobywając reputację jednego z najbardziej 'gorących" live-actów. W międzyczasie grupa w Norwegii podpisała umowę ze znakomitą oficyną Smalltown Supersound zaś na świat licencyjny deal z Ninja Tune, która wznowiła album w 2002 roku. Zaledwie dwa miesiące później słuchacze BBC wybrali go 'Jazzowym Albumem Roku"!!!

Na kolejny krążek "The Stix" czekano już z wielką ciekawością - o tym jak wielki hype towarzyszył Jaga Jazzist w rodzimej Norwegii - zaświadcza 3 miejsce tej płyty na norweskiej liście sprzedaży - zaraz za Coldplay i Queens Of The Stone Age!!!

Płyta świadczyła o tym, że Norwegowie nie chcą być klasyfikowani jako klasyczny jazzowy big band, Jaga zrobili wyraźny krok w stronę nowoczesnej elektroniki - jednocześnie udało im się\ zachować niezwykle organiczne brzmienie i żywiołowy feeling. Oszołomieni bogactwem inspiracji recenzenci pisali:

'Rytmiczne bogactwo i ekscytujące aranżacje umiejętnie podkreślone przez produkcyjne niuanse -
Znakomite współczesny klimatyczny miks fusion, elektroniki i Bóg wie czego jeszcze..." The Wire.

'Powalający miks elektroniki, humoru a 'la Frank Zappa i tanecznych rytmów" The Times

'Zaraźliwa fuzja matematycznej precyzji Stereolab, hipnotyzmu Torosie i groovy jesiennej melodyki" Q

'Jak Charles Mingus kopulujący z Aphex Twinem!" Sleaze Nation

Zespół tradycyjnie wyruszył w trasę koncertową, w międzyczasie Lars nagrał też - doskonale przyjęty album solowy 'Pooka", członkowie Jaga - oprócz udziału w wielu sesjach rodzimych twórców - byli też zapraszani do współpracy min. przez mistrzami IDM Funkstorung czy francuskich avant-popowców Tahiti 80.
Warto też dodać, ze przy okazji singla 'The Day" Jaga nawiązali przyjacielski kontakt z Matthew Herbertem, który zremisował tytułowy utwór.. Muzycy Jaga Jazzist wystąpili też wspólnie z Matthew Herbert Big Band podczas festiwalu w Oslo.

W ostatnich latach grupa stała się w Norwegii niemal instytucją - na początku tego roku - w 100 lecie pokojowego rozwiązania unii ze Szwecją norweski Urząd rady Ministrów przyznał nagrody dla ambasadorów norweskiej kultury - obok sławnego pianisty Leifa Ove Andsnesa i króla współczesnego teatru Jona Fosse wyróżnienie to otrzymali Jaga Jazzist.
Warto tez dodać, że wszystkie okładki wydawnictw zespołu projektuje rządowy designer - a 'w cywilu" - przyjaciel grupy i jeden z pierwszych jej fanów - Kim Hiorthoy
STS082

Opis

Wydawca
Smalltown Supersound (NO)
Artysta
Jaga Jazzist
Nazwa
Magazine
Zawiera
CD
chat Komentarze (0)
Na razie nie dodano żadnej recenzji.