search

Alice Coltrane featuring Pharoah Sanders and Joe Henderson: Ptah, The El Daoud

49,99 zł
Brutto

multikulti.com *****
Alice Coltrane po śmierci męża wyszła z jego cienia i kontynuowała eksplorację uduchowionego free jazzu, grając z jego współpracownikami, jak chociażby Pharoahem Sandersem.
Na przełomie 60. i 70. powstały dwie wyjątkowe płyty Alice Coltrane - "Journey in Satchidananda", gdzie poszczególne kompozycje z naciskiem na tytułową sprawiają wrażenie muzycznej mantry, i "Ptah The El Daoud" z 1970. Obie wypełniają zjawiskowe kompozycje, pełne melancholii i piękna, momentami intrygująco nieoczywiste. Wielka w tym zasługa zestawienia ze sobą ognia i wody, czyli Sandersa i Hendersona, saksofonistów o zupełnie innym rodowodzie, brzmieniu i temperamencie. Sanders sięga tutaj po klarnet basowy, ulubiony instrument Erika Dolpy'ego, z którym miał okazję się spotkać w zespole Trane'a...

Ilość

 

Polityka prywatności

 

Zasady dostawy

 

Zasady reklamacji

Ethno Jazz/Free Improvisation/Avant-Garde
premiera polska:
1996-10-07
kontynent: Ameryka Północna
kraj: USA
opakowanie: digipackowe etui
opis:

multikulti.com * * * * *:
Alice Coltrane po śmierci męża - Johna Coltrane'a wyszła z jego cienia i kontynuowała eksplorację uduchowionego free jazzu, grając z jego współpracownikami, jak chociażby saksofonistą Pharoahem Sandersem.
Na przełomie lat 60. i 70. powstały dwie wyjątkowe, uważane za najlepsze płyty Alice Coltrane, czyli "Journey in Satchidananda", gdzie poszczególne kompozycje z naciskiem na tytułową sprawiają wrażenie muzycznej mantry, i "Ptah The El Daoud" z 1970 roku. Obie płyty wypełniają zjawiskowe kompozycje, pełne melancholii i piękna, momentami intrygująco nieoczywiste. Wielka w tym zasługa zestawienia ze sobą ognia i wody, czyli Pharaoha Sandersa i Joe Hendersona, saksofonistów o zupełnie innym rodowodzie, brzmieniu i temperamencie. Pharoah Sanders sięga tutaj po klarnet basowy, ulubiony instrument Erika Dolpy'ego, z którym miał okazję się spotkać w zespole Trane'a, także po altowy flet. Joe Henderson to przeciwieństwo Sandersa, akademicki spokój, mistrzowskie panowanie nad nastrojem, oprócz tenorowu gra także na altowym flecie. Poza liderką na fortepianie i harfie usłyszymy jeszcze Rona Cartera na kontrabasie i Bena Riley'a za perkusją.
Album został zarejestrowany podczas jednodniowej sesji nagraniowej, 26 stycznia 1970 roku, w domowym studiu Alice Coltrane, w Dix Hills, w stanie Nowy Jork.
Copyright © 1996-2019 Multikulti Project. All rights reserved

pablosreviews.blogspot.com - Ocena: 9/10:
Dotychczas w "jazzowych wtorkach" opisywałem albumy jazzrockowe lub przynajmniej o rock w jakimś stopniu zahaczające. Pora wypłynąć na szersze wody. Wybrałem jeden ze swoich ulubionych jazzowych longplayów - "Ptah, the El Daoud" utalentowanej pianistki i harfistki Alice Coltrane. Profesjonalna kariera Alice (wówczas McLeod) rozpoczęła się na początku lat 60., gdy dołączyła do kwartetu wibrafonisty Terry'ego Gibbsa, z którym nagrała dwa albumy. W tym właśnie okresie poznała Johna Coltrane'a, najsłynniejszego i prawdopodobnie najlepszego saksofonistę jazzowego. W 1966 roku Alice została zarówno żoną Johna, jak i członkinią jego nowego kwintetu. Niestety, już w lipcu 1967 roku John zmarł na raka wątroby. Zrozpaczona wdowa znalazła ukojenie w muzyce. Wkrótce potem zadebiutowała w roli lidera albumem "A Monastic Trio", wydanym w 1968 roku. Najbardziej kreatywny okres w jej karierze rozpoczął się jednak dwa lata później, wraz z trzecim longplayem, czyli właśnie "Ptah, the El Daoud".

Album został zarejestrowany podczas jednodniowej sesji nagraniowej, 26 stycznia 1970 roku, w domowym studiu Alicji. W nagraniach wziął udział naprawdę mocny skład. Saksofoniści Pharoah Sanders i Joe Henderson poza własnymi interesującymi dyskografiami, mają na koncie udział w niezliczonych sesjach u innych jazzmanów (Sanders współpracował m.in. z Johnem Coltranem). Basista Ron Carter to kolejna legenda jazzu - muzyk wspomagał swoją grą tylu znanych artystów, że łatwiej chyba byłoby wymienić z kim nie grał; największą sławę zyskał jednak jako członek Drugiego Wielkiego Kwintetu Milesa Davisa. Najmniej w tym gronie znany perkusista Ben Riley również zaliczył wiele interesujących sesji nagraniowych, m.in. u Theloniousa Monka i Sonny'ego Rollinsa.

Solowa twórczość Alice Coltrane stanowi swego rodzaju kontynuację idei Johna Coltrane'a. Nie jest to co prawda muzyka aż tak awangardowa, a zdecydowanie bardziej przystępna, niż freejazzowe eksperymenty Johna. Odnosi się natomiast do uduchowionego, transcendentnego charakteru jego późniejszych dzieł, począwszy od słynnego "A Love Supreme", uznawanego za pierwszy album spiritual jazzowy. Nurt ten charakteryzuje się hipnotycznym, mistycznym nastrojem, odniesieniami do religijności, a w kwestii czysto technicznej stanowi połączenie jazzowej awangardy i free jazzu z silnymi wpływami muzyki etnicznej, najczęściej indyjskiej, ale także afrykańskiej lub arabskiej. W nurt ten doskonale wpisuje się muzyka zawarta na "Ptah, the El Daoud".

Już na otwarcie pojawia się czternastominutowa kompozycja tytułowa, odwołująca się do egipskiego boga Ptaha. Wyrazista, mocna linia basu i ostre, ciężkie partie dwóch dopełniających się saksofonów tworzą bardzo gęsty nastrój, dla którego kontrapunkt stanowi dość subtelną gra perkusisty i lekkie dźwięki pianina, które dopiero w drugiej połowie utworu wychodzi na pierwszy plan. Dwie środkowe kompozycje są nieco krótsze i bardziej subtelne. "Turiya and Ramakrishna" z bardziej wyrazistą - i bardzo ładną - melodią, oraz o lekko hinduskim klimacie, zdominowany jest już całkowicie przez pianino, któremu towarzyszy tylko sekcja rytmiczna. Niesamowity, przepiękny nastrój przynosi "Blue Nile" - jedyny utwór z harfą i fletami, zamiast pianina i saksofonów. Finałowa "Mantra" to kolejna dłuższa, siedemnastominutowa kompozycja, o najbardziej freejazzowym charakterze, niemal ocierająca się o chaos, ale podobnie jak pozostałe utwory intrygująca klimatem.

"Ptah, the El Daoud" to przede wszystkim fantastyczny nastrój, ale wykonanie i same kompozycje również są pierwszorzędne. Jak już pisałem na wstępie, jest to jeden z tych jazzowych albumów, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Dlatego chciałbym go gorąco polecić innym rockowym słuchaczom, otwartym na nowe doświadczenia. Orientalny klimat tego albumu ma wiele wspólnego z rockiem psychodelicznym, więc warto spróbować.
Autor: Paweł Pałasz

Editor's info:
As the bold, firmly integrated sound of the unit washes over the listener, the value of Alice Coltrane's experience stands out in bold relief. Hearing her function in this capacity, feeding and interweaving with the horns and rhythm section, we encounter another aspect of Alice Coltrane. Gradually the portrait is rounded out - a handsome likeness of a woman who has lived, loved, suffered, who has brought to her art a very special sense of esthetic universality.

muzycy:
Alice Coltrane: Harp, Tamboura, Piano
Pharaoh Sanders: Tenor Saxophone, Soprano Saxophone, Bells, Flute, Percussion
Joe Henderson: Tenor Saxophone
Ron Carter: Bass

utwory:
1. Ptah, The El Daoud
2. Turiya And Ramakrishna
3. Blue Nile
4. Mantra

wydano: 1970
nagrano: 1970, New York

more info: www.impulse-label.com

512012

Opis

Wydawca
Impulse (USA)
Artysta
Alice Coltrane
Nazwa
Ptah, The El Daoud
Instrument
harp
Zawiera
CD
chat Komentarze (0)
Na razie nie dodano żadnej recenzji.