search

An Offshot of A Whirlwind

41,99 zł
Brutto
Ilość

 

Polityka prywatności

 

Zasady dostawy

 

Zasady reklamacji


opis:

polifonia.blog.polityka.pl - ocena 7-8/10
W środę ukazały się dwie płyty z serii Spontaneous Music Tribune, obie ze świetnym perkusistą Vasco Trillą na pokładzie. Ta druga to Never Odd or Even tria TNT i podobała mi się nieco mniej. Zacząłbym od (również) tria Hung Mung, w ramach którego Trilla występował z gitarzystą Diego Caicedo, sympatykom serii znanym choćby z albumu Low Vertigo, no i z El Pricto, wenezuelskim saksofonistą, który zajął się tu również obsługą syntezatora. A ponieważ w notce wprowadzającej pojawia się hasło programowania algorytmicznego, chodzi tu tak naprawdę o sekwencer z możliwością szybkiej kreacji struktur towarzyszących trójce muzyków. Maciej Lewenstein opisał całość w tejże nocie jako 3 mężczyzn i robot. Ja odwołałbym się do klasyki: trzech panów w łódce, nie licząc syntezatora.
Ten ostatni nie jest zresztą najważniejszym elementem w tej muzyce. Chyba dopiero swobodna, idąca w stronę muzyki konkretnej końcówka Primeval Atmosphere Of Nature pozwala elektronice zdominować krajobraz brzmieniowy. W Vast Obscurity warstwa elektroniczna utrzymuje dyscyplinę, stanowiąc zarazem punkt odniesienia, organizując improwizacje w ciąg nawlekanych na szkielet rytmiczny pętli. Biorąc pod uwagę sporą dozę błyskotliwych saksofonowych szaleństw, chwilami El Pricto sprawia wrażenie, jak gdyby rozmawiał tu z samym sobą. Struktura centralnego utworu Mists of Chaos jest już zupełnie inna – podporządkowana tzw. żywym instrumentom, przełamana w środkowej części, w której na czoło wychodzi Caicedo, grając z nerwem, akordowo, na modłę noise-rockową. Biorąc pod uwagę fakt, że partie znanego u nas świetnie perkusisty są jak zwykle genialnym pokazem dyscypliny w chaosie, robi się z tego przyjemny kawałek improwizacji zbiorowej z pogranicza gatunków.
autor: Bartek Chaciński

Trybuna Muzyki Spontanicznej
Armia zuchwałych talerzy, które drżą z nadmiaru świeżego powietrza, saksofon, który u wylotu tuby spięty jest zasiekami elektromagnetycznymi, wreszcie gitara, która tonie w mgławych obłokach prądu zmiennego – oto, w jakich okolicznościach przyrody akustycznej, trzech bezczelnych wojowników wyrusza w podróż, która może nie mieć drogi powrotnej.

Quite gently, so slowly and not clearly, komentując językiem Szekspira, narracja swobodnej improwizacji szuka swojego toru właściwego. Małe frazy z syntezatora, który też jest na scenie, chwilami pozostając nawet poza sferą jurysdykcji muzyków, czasami rozrastając się aż do trzech postaci, saksofon altowy, który sieje ferment, bo w tym właśnie celu znalazł się na deskach Soda Acustic, w końcu aktywna perkusja, która wchodzi w ciekawe relacje z algorytmami syntezatora, tudzież syntezatorów, które choć swobodne, szukają jednak partnera na czas podróży. Narracja, która raz za razem dostarcza sporo, równie rozważnych, co tajemniczych fonii, budzi się do życia mając do pomocy kanciasty jazz saksofonu, rytm i tempo gitary, a wokół wszystkiego bystry circle drumming. Bez zbędnej zwłoki muzycy wpadają w galop post-fussion, wygląda na to, że czują się w nim, jak ryby w wodzie. Stemple jakości stawia szczególnie Pricto, budując zmysłowe free z syntezatorem, w roli niebanalnej katarynki.

Drugi etap podroży zaczynamy w towarzystwie spokojnej, post-psychodelicznej gitary. Saksofon dorzuca półdrony, talerze perkusji rezonują całą przestrzenią koncertu. Trilla drży i szeleści, Pricto i Caicedo skraplają wilgotne powietrze, a bezimienne syntezatory somnabulizują. Abstrakcyjny moment fake sounds przy wtórze puszczonych w ruch, wibrujących przedmiotów perkusisty, preparacjach gitarzysty i zalotnych westchnieniach alcisty – piękna symfonia onirycznej psychodelii. W połowie najdłuższego odcinka koncertu Vasco włącza drugi bieg, a potem zaraz trzeci i czwarty. Ogniste post-fussion wstaje z kolan i rusza przed siebie. Temperament muzyków czyni tu wiele, emocje rosną, gitara i alt płyną wysokim wzgórzem, a jedynym łącznikiem tria z podłożem wydaje się być stopa na bębnie basowym. W oparach post-metalowych szaleństw gitary, narracja dystyngowanie wyhamowuje. Syntetyzatory sprzęgają się, a wszystko wokół nich zdaje się skwierczeć na potęgę.

Cisza z samego dna tuby saksofonu, głuchy pomruk strun, rezonans nieznanych przedmiotów, martwe preparacje syntezatorów – oto obraz praktyki improwizacji, zdobionej garścią fałszywych dźwięków, czynionej w obliczu tajemnicy pokalanego poczęcia. W ślamazarnym tempie, rwąc metalicznie struny, dudniąc blachą dzwonków, skowytem saksofonowych dysz i mgławym swędem syntezatorów, Hung Mung rusza w ostatnią podróż. Po upływie ósmej minuty, miast szukać okazji do półgalopu, niespodziewanie trójka homo sapiens i uczłowieczone syntezatory lepią się w jedną, lepką magmę nieco ulotnej psychodelii, która szuka znaku z napisem the end. Szczęście wszystkich wydaje się być pełne, zwłaszcza jednego z syntezatorów, który kwili niczym niemowlę po przebudzeniu.
autor: Andrzej Nowak

Liner Notes [pl]::
Podczas 225. Discordiańskiej Nocy w Soda Acústic w Barcelonie odbywa się magiczne wydarzenie. Trzej niekwestionowani Giganci awangardowej sceny Barcelony występują przez 40 minut jako trio Hung Mung. El Pricto gra na saksofonie altowym i trzech syntezatorach (sic!), Diego Caicedo na gitarze elektrycznej, a Vasco Trilla na perkusji, instrumentach perkusyjnych i wszystkich możliwych przedmiotach użytkowych. Ta muzyka jest doskonałym przykładem nowonarodzonego gatunku muzyki: swobodnie improwizowanej post awangardy z Półwyspu Iberyjskiego. Wszystko w niej jest: czasami brzmi jak akustyczny free jazz, czasem jak elektroakustyczna awangarda, bardzo często trudno jest ustalić pochodzenie dźwięków i użytych instrumentów, jeszcze trudniejsze jest odgadnięcie sposobu, w jaki używane są instrumenty - jest wiele przykładów tego, co nazywam przyjaznymi „fałszywymi” dźwiękami. „Vast Obscurity” jest najbardziej abstrakcyjny i otwarty - to doskonały przykład nowego gatunku. „Mists Of Chaos” zaczyna się w podobny sposób, ale później przeradza się w intensywną i pełną ekspresji jazzową wypowiedź, aby powrócić do zmysłowego świata dźwięków awangardy barcelońskiej i do pięknego „solo” Vasco. Zamykający „Primeval Atmosphere Of Nature” z El Pricto grającym na syntezatorze, jest niesamowitym przykładem „fałszywych” dźwięków - które z nich są generowane elektronicznie (przez El Pricto), które elektrycznie (przez zniekształconą gitarę Diego), a które są akustyczne (autorstwa Vasco), to już głęboka tajemnica, głębsza niż Mariana Trench i Challenger Deep razem wzięte. W drugiej połowie utwór zyskuje charakter free jazzowy dzięki potężnemu saksofonowemu solo, ale nadal utrzymuje się akompaniament gitary, perkusji i syntezatora w ekstremalnie głębokim tle. Jakby na scenie było 3 mężczyzn i robot? Jak wyjaśnia El Pricto, zastosował on syntezator algorytmiczny, który mógł programować i modyfikować na bieżąco, grając jednocześnie na saksofonie.
by Maciej Lewenstein



Liner Notes [eng]::
During the 225th Discordian Night at Soda Acústic in Barcelona, a magical event takes place. Three unquestionable Giants of the Barcelona avant-garde scene perform for 40 minutes as Hung Mung trio. El Pricto plays alto saxophone and three (sic!) synthesizers, Diego Caicedo – electric guitar, and Vasco Trilla – drums, percussion, and all possible objects of percussion utility. The music is a perfect example of the newborn genre of music: the free improvised post avant-garde from the Iberian Peninsula. Everything is there: sometimes it sounds like acoustic free jazz, sometimes like electro-acoustic avant-garde, very often it is very difficult to identify the origin of sounds and the instruments used, even more difficult is to guess the manners the instruments are used - there is plenty of what I call friendly “fake” sounds. “Vast Obscurity” is the most abstract and open – it is the perfect example of the new genre. “Mists Of Chaos” starts like that, but later develops into an intense and full of expression free jazz statement to come back again to the imaginary world of sounds of the Barcelona post avant-garde, and to a beautiful Vasco’s “solo”. The closing “Primeval Atmosphere Of Nature”, with El Pricto playing synthesizer is an incredible in example of “fake” sounds – which of them are generated electronically (by El Pricto), which electrically (by distorted guitar of Diego), and which acoustically (by Vasco) is a profound mystery, deeper than the Mariana Trench and Challenger Deep taken together. In the second half, the track attains the free jazz character, due to the powerful saxophone solo, but keeps the guitar, percussion and synthesizer accompaniment in the profoundly deep regions. As if there were 3 men and a robot? As El Pricto explains, he used an algorithmic synthesizer that he could program and modify in situ, playing simultaneously the saxophone.
by Maciej Lewenstein
MPSMT018

Opis

Wydawca
Multikulti Project (PL)
Artysta
HUNG MUNG (El Pricto, Caicedo, Trilla)
Nazwa
An Offshot of A Whirlwind
Zawiera
CD
chat Komentarze (0)
Na razie nie dodano żadnej recenzji.