Kategorie

Ritual


  • Kod: RCD2182
  • Producent: Rune Grammofon (NO)
  • Kod producenta: 7033662021826
  • Wykonawca: Fire! Orchestra
  • Nośnik: CD
  • Cena: 75,99 zł
  • Poleć produkt

Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2016-12-01,
Wydawnicto Audiofilskie

kontynent: Europa
kraj: Szwecja
opakowanie: digipackowe etui
opis:

multikulti.com
Fire! jest swoistym oczkiem w głowie szwedzkiego giganta - Matsa Gustafssona. Dla wielu jego fanów to najważniejszy zespół saksofonisty. Niejako naturalnym procesem jest rozwijanie tej formuły. Tym jest big bandowe Fire!, czyli Fire! Orchestra.
Powszechny entuzjazm, jaki wywołały big bandowe płyty „Exit!”, „Enter” i „Second Exit” potwierdzają kierunek rozwoju Gustafssona.

Najnowsza płyta z udziałem dwóch znakomitych wokalistek, Mariam Wallentin i Sofia Jernberg to atomowa wręcz energia pełnymi garściami czerpiąca z dokonań światowej awangardy ostatniego pół wieku.
„Ritual” wprowadza słuchacza w trans, hipnotyzuje, kiedy indziej przechodzi w energetyczny, na poły funkowy, brudny groove…do tego pełne ekspresji wokale Wallentin i Jernberg.
Jedna z najważniejszych płyt 2016!

„Ritual” jest dostępny na dwóch nośnikach:
CD i Vinyl 2LP

nowamuzyka.pl:
Fire! Orchestra znów nadaje na najwyższych obrotach!

Trzon Fire! Orchestry stanowią trzej muzycy: Mats Gustafsson (saksofon), Johan Berthling (bas) i Andreas Werliin (perkusja). Ale jak przystało na porządną orkiestrę, oprócz nich w składzie tego kolektywu mamy dwie fantastyczne wokalistki Mariam Wallentin i Sofię Jernberg, a także waltornistę, tubistę, klarnecistę i saksofonistów, takich jak Niklas Barnö, Jonas Kullhammar, Mats Äleklint, Per Ake Holmlander czy Anna Högberg.

W ubiegłym roku szwedzko-norweskie trio The Thing (Mats Gustafsson, Ingebrigt Haker Flaten, Paal Nilssen-Love) wydało bardzo dobry album „Shake”, zaś na początku 2016 roku pojawił się piąty longplay formacji Fire! – „She Sleeps, She Sleeps”. Dodam, że Berthlinga i Werliina należy również kojarzyć z takimi grupami jak Tape, Angles 9 czy Wildbirds & Peacedrums.

Wszyscy pamiętamy wspaniałe szaleństwo, jakie znalazło się na koncertowym albumie „Exit” z 2013 roku. Rok później pojawił się równie znakomity materiał, pt. „Enter”. Teraz Ognista Orkiestra prezentuje płytę „Ritual”, a na niej pięć kompozycji o niezwykłej porcji free jazzowej i rockowej energii, choć członkowie tego zespołu nie ograniczają się jedynie do tych dwóch estetyk. Na „Exit” można było doszukać się nawet krautrockowej motoryki. Artyści nieustanie przemycają do swojej twórczości także swobodną improwizację czy eksperymentalną elektronikę z okolic noise’u (np. w „Ritual Part 3”).

W kompozycji „Ritual Part 1” słychać, że Fire! Orchestra swoje orkiestrowe aranże tworzyła pod wpływem dokonań orkiestry Billa Dixona, co nie zmienia faktu, że dzikie wokalizy Wallentin i Jernberg robią piorunujące wrażenie. „Ritual Part 2” z kolei otwiera świetne solo saksofonu, które zestawiono z melodyjnym tematem dęciaków i wokalami, później do głosu dochodzi rockowy groove wzniecający prawdziwy ogień! Nie inaczej jest w „Ritual Part 4”, gdzie kapitalne gitarowe riffy (mogące kojarzyć się z holenderskim The Ex) stanowią doskonałą bazę dla dęciaków, świetnej sekcji rytmicznej i nieustannie zachwycających głosów Wallentin i Jernberg. „Ritual Part 5” to chyba najbardziej spokojna część tego wydawnictwa, wręcz delikatnie usypiająca transowym pochodem basowym, a z drugiej strony mamy drapieżne, free jazzowe solo klarnetu.

Wiem, że teraz podchodzę do „Ritual” z ogromną euforią i nic tego nie zmieni. Ale martwi mnie jeden fakt dotyczący formuły obranej przez Fire! Orchestrę. Tak naprawdę nie ma studni bez dna, są tylko dodatkowe odwierty. Póki co kolektyw radzi sobie wyśmienicie i żłobią co chwilę nowe korytarze dające im świeżą dawkę pomysłów zamieniających się w nietuzinkowe kompozycje. Jednak mam tą świadomość, że kiedyś w swoich poszukiwaniach mogą trafić na mur, którego nie sforsują. Choć znając Gustafssona, Berthlinga i Werliina to bez problemu znajdą sobie inne miejsce i ponownie rozpalą ogień.
autor: Łukasz Komła

esensja.stopklatka.pl:
Chyba niewielu wielbicieli Matsa Gustafssona spodziewało się, że tak szybko, zaledwie cztery miesiące po publikacji najnowszego albumu Fire! do sprzedaży trafi kolejne (czwarte już) wydawnictwo jego wersji bigbandowej, czyli Fire! Orchestra. Krążek „Ritual” ukazał się w końcu kwietnia i jest kolejną pozycją w dyskografii Szweda, która dla każdego fana jazzu improwizowanego powinna mieć status: „obowiązkowe!”.

Mats Gustafsson od roku idzie jak burza, taranując po drodze całą konkurencję. Kolejne, publikowane pod różnymi szyldami, albumy niezmiennie utrzymują bardzo wysoki poziom; zachwycają wyrafinowanymi pomysłami i przekazywanymi słuchaczom emocjami i energią. Tę nadzwyczaj dobrą passę artysta ze Szwecji rozpoczął w końcu października ubiegłego roku, kiedy to światło dzienne ujrzała kolejna płyta prowadzonego przez niego tria The Thing („Shake”); w styczniu tego roku do sklepów trafiła natomiast płyta Fire! („She Sleeps, She Sleeps”), a po dwóch kolejnych miesiącach sygnowana jedynie nazwiskiem artysty winylowa EP-ka „This is from the Mouth”. A to i tak nie wszystko, po drodze były jeszcze przecież albumy „Melt” (styczeń 2016) nagrany z amerykańskim perkusistą Brianem Chippendale’em i włoskim basistą Massimo Pupillo oraz zrealizowany jednoosobowo eksperymentalno-elektroniczny longplay „Piano Mating” (kwiecień 2016).
Można odnieść wrażenie, że produkcje te miały w pewnym sensie przygotować fanów Gustafssona na pojawienie się nowej płyty najważniejszego, przynajmniej biorąc pod uwagę liczebność zespołu, projektu ambitnego i nadzwyczaj pracowitego Skandynawa – „Ritual” rockowo-freejazzowego big bandu Fire! Orchestra. To jego czwarty – po „Exit!” (2013), „Enter” (2014) oraz „Second Exit” (2014) – album. W jego nagraniu udział wzięło w sumie dwudziestu jeden muzyków; z tego też powodu raczej trudno uwierzyć w to, by wszyscy na raz zmieścili się w sztokholmskim studiu, chociaż – zgodnie z informacjami zawartymi na okładce – cała sesja trwała zaledwie dwa dni (17 i 18 grudnia ubiegłego roku), więc może jednak tak właśnie się stało. Gotowe już nagrania w styczniu trafiły do Göteborga, gdzie były miksowane; w lutym w Berlinie zrobiono mastering, by na koniec wysłać je do Oslo, gdzie mieści się siedziba Rune Grammofon – firmy wydającej albumy Fire! Orchestra.
„Ritual” to niespełna pięćdziesięciotrzyminutowy concept-album, podzielony na pięć części, na którym poza porywającymi sekwencjami instrumentalnymi usłyszeć można także partie wokalne, za które odpowiadają Mariam Wallentin (połowa psychodeliczno-folkowego duetu Wildbirds & Peacedrums) oraz pochodząca z Etiopii Sofia Jernberg (znana z freejazzowego kwintetu Seval). Wykorzystują one teksty autorstwa samego Gustafssona oraz Erika Lindegrena, dwudziestowiecznego szwedzkiego poety modernistycznego i surrealistycznego, jak również krytyka i tłumacza (między innymi Zbigniewa Herberta). W tym konkretnym przypadku wokalistki wzięły na warsztat fragmenty opublikowanego w 1942 roku tomiku „Mannen utan väg” („Człowiek bez drogi”). Zaśpiewały zaś z charakterystyczną dla odpowiednich fragmentów poezji Lindegrena zadziornością w postpunkowym stylu Patti Smith i Laurie Anderson (vide „Ritual, Part 1” i „Part 3”), to znów eterycznością Kate Bush („Part 5”), chociaż nie zabrakło również improwizowanych wokaliz kojarzących się przede wszystkim z dokonaniami Urszuli Dudziak („Part 2”).
Ale nie tylko warstwa wokalna decyduje o sile twórczości Fire! Orchestra. To przecież nade wszystko freejazzowy big band z rozbudowaną do jedenastu muzyków, kierowaną przez lidera i dyrygenta w jednej osobie, czyli Matsa Gustafssona, sekcją dętą (saksofony, trąbki, klarnet, róg, puzon i tuba). Do tego należy dodać jeszcze instrumentarium czysto rockowe, na które składają się dwie gitary, bas elektryczny i dwie perkusje. Trudno się więc później dziwić, że nawet na tle innych orkiestr tego typu ta akurat brzmi najpotężniej (dystansując chociażby Large Unit Paala Nilssen-Love’a). Fire! Orchestra wie, jak rozpętać piekło, wykorzystując do tego dany jej arsenał (końcówka „Part 1”), ale jednocześnie potrafi wprowadzić słuchacza w nastrój kontemplacyjny (finał „Part 3”, całe „Part 5”), by z drugiej strony obezwładnić go czy to szalonymi improwizowanymi („Part 1”, „Part 4”), czy to radykalnymi noise’owymi zgrzytami elektronicznymi („Part 3”, druga część „Part 5”).
Zaskakujące wydaje się to, że na albumie „Ritual” freejazzowych improwizacji jest stosunkowo najmniej w porównaniu z poprzednimi produkcjami Fire! Orchestra. Tym razem Gustafsson stawia na dużo bardziej zwarty przekaz; temu posłużył również wybór tekstu Erika Lindegrena sprzed ponad siedemdziesięciu lat jako lejtmotyw płyty. Muzycznie, o czym była już w zasadzie okazja wspomnieć, jest bardzo różnorodnie – od jazzu improwizowanego drogi wiodą Skandynawów przez rock i post-punk do elektronicznej awangardy; trafiają się przy tym popisy solowe – jak na przykład trąbki w „Part 1”, saksofonu w „Part 2” czy perkusji w „Part 4” – ale generalnie Fire! Orchestra stawia jednak na granie zespołowe. Drogi, którędy skandynawscy artyści prowadzą słuchaczy, zdają się też być nieco mniej kręte, za to wyłożone twardszym podkładem. Całkiem możliwe, że – zwłaszcza dzięki „piosenkom” śpiewanym przez Mariam i Sofię – trafią do szerszego grona niż zazwyczaj. Co oczywiście nie znaczy, że wróżymy big bandowi Gustafssona karierę w stylu kwartetu ABBA.
autor: Sebastian Chosiński

Editor's info:
As brilliant as their previous album "Enter" is, with "Ritual" they have outdone themselves and produced a beast of beauty and power, extremely well executed, beautifully recorded and produced from only two days in the studio. Free improvisations, spontaneous horns, keyboard frenzy, abstract electronics, guitar mayhem and not to forget; those glorious twin voices of Mariam Wallentin and Sofia Jernberg. It´s about mysteries and rituals; in music and in life.

Fire! originated as the trio of Swedish improv masters Mats Gusfasson (sax), Johan Berthling (bass) and Andreas Werliin (drums). None of them are what you could call jazz purists; they all play in many different groups and contexts, including The Thing (Gustafsson), experimental folk-electronica outfit Tape (Berthling), and skewed blues-pop unit Wildbirds & Peacedrums (Werliin). Sofia Jernberg and Mariam Wallentin have been on board since the beginning, the same goes for horn players Niklas Barnö, Jonas Kullhammar, Mats Äleklint, Per Ake Holmlander and Anna Högberg. Basically a Swedish ensemble, the orchestra now also counts Norwegian, Danish and French players. Members of Fire! Orchestra share a wide background, combining jazz, improvised music, contemporary music, rock, garage, psych, and what have you. As they proclaim on their site: "Please make up your own genre and mind - listen freely - don´t buy our labeling attempts... labeling sucks". A sentiment that basically sums up Rune Grammofon as well, so we couldn´t agree more.

muzycy:
Mats Gustafsson: baritone and slide sax, conduction
Johan Berthling: bass
Andreas Werliin: drums
Mariam Wallentin: vocals
Sofia Jernberg: vocals
Susana Santos Silva: trumpet
Niklas Barnö: trumpet
Mats Äleklint: trombone
Hild Sofie Tafjord: French horn
Per Ake Holmlander: tuba
Anna Högberg: alto and baritone sax
Mette Rasmussen: alto sax
Lotte Anker: tenor and soprano sax
Jonas Kullhammar: braithophone, bass and slide sax
Per “Texas“ Johansson: clarinets and baritone sax
Julien Desprez: guitar
Finn Loxbo: guitar
Martin Hederos: keyboards and violin
Edvin Nahlin: keyboards
Andreas Berthling: electronics
Mads Forsby: drums

utwory:
1. Ritual, Part 1 10:20
2. Ritual, Part 2 9:37
3. Ritual, Part 3 12:31
4. Ritual, Part 4 12:34
5. Ritual, Part 5 7:46

wydano: 2016
nagrano: Recorded Dec 17th and 18th, 2015 at Riksmixningsverket, Stockholm

more info: www.runegrammofon.com
more info2: matsgus.com

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: