Categorie

Afekty


  • Codice: MPI009
  • Produttore: Multikulti Project (PL)
  • Prezzo: 37,99 zł
  • Raccomandare il prodotto.

Player


Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2009-11-10,
Wydawnicto Audiofilskie

seria wydawnicza: Improvised Music Series
kontynent: Europa
kraj: Polska
opakowanie: kartonowe etui
opis:

Z prawdziwą przyjemnością możemy Państwu zaprezentować drugą w dorobku płytę tria The Light [Wacław Zimpel / Wojciech Traczyk / Robert Rasz]. Pierwsza płyta zespołu zajęła trzecie miejsce w plebiscycie portalu Diapazon.pl na najlepszą polską płytę jazzową 2008 roku - ustępując tylko płycie Tim Daisy / Wacław Zimpel with Dave Rempis & Mark Tokar 'Four Walls' oraz triu Marcina Wasilewskiego 'January'. W naszym odczuciu album ten jest dojrzalszy niż poprzednie nagranie - zdobyte doświadczenia, koncerty u boku amerykańskich i europejskich muzyków i gwiazd współczesnego jazzu sprawiły, iż ich muzyka stała się bardziej 'wolna', mniej ograniczona, co widać zwłaszcza na tym albumie gdzie obok autorskich kompozycji znajdują się także improwizacje tria. Polecamy Państwu tę płytę gorąco!!!

multikulti.com; 2009-11
'Trio The Light to zupełnie nowa jakość na muzycznej scenie - to trójka młodych muzyków, świetnych instrumentalistów, którzy są niezwykle ciekawi rzeczy nowych, ale mają także bardzo rzadką w naszym kraju świadomość ciągłości muzycznej tradycji i ciekawość rzeczy nowych. Nie zatracili też - co niestety bardzo często się zdarza rodzimym muzykom - chęci muzycznego rozwoju i gotowości do ciągłej reinterpretacji tak własnych muzycznych dokonań i przekonań, jak i jazzowej tradycji.

Rok 2008 na scenie jazzowej należał dużej mierze do Wacława Zimpla, pochodzącego z Poznania wirtuoza klarnetu i klarnetu basowego. Pierwsze wydane nagrania ('The Light' i 'Four Walls') zostały dostrzeżone przez krytyków, co potwierdziły wysokie miejsca obu tych realizacji w dorocznym plebiscycie Diapazonu ('Four Walls' zostało uznane za najlepszą polską płytę, a 'The Light' zajęło trzecie miejsce). Do tego doszły jeszcze koncerty - w lutym wspólna trasa tria The Light i Dragons 1976, w październiku The Light & Aram Shelton, w listopadzie - z Mikołajem Trzaską i Kenem Vandermarkiem. Sam muzyk sięgnął też wtedy po nowe dla niego instrument - tarogato, fujary i trombitę.

Równocześnie trio The Light zaczęło pracę nad nowym materiałem, który znalazł się na drugiej płycie - 'Afekty'. Zawiera ona 6 autorskich kompozycji muzyków zespołu i 4 improwizacje. Tym razem zabrakło tu miejsca na jazzowe (i nie tylko) standardy, chociaż duch mistrzów - zwłaszcza tych kojarzy z frez jazzem - 'unosi się' całością materiału. Muzyka zespołu w dalszym ciągu bardzo mocno odwołuje się do jazzowej tradycji, ale stara się ją reinterpretować, a nie tylko odgrywać. Wszystkie zdobyte muzyczne doświadczenia otworzyły muzykę zespołu - przydały jej lekkości i uwolniły od wcześniej obecnych ograniczeń. Zespół ma świadomość ciągłości i rozwoju muzyki - nie tylko w obrębie jednego gatunku. Stąd też świadomie wykorzystuje zarówno elementy muzyki współczesnej (warto tu przywołać kompozycję Wacława 'Hesitation'), jak i tradycji ludowej (choćby coraz częstsze sięganie do ludowego instrumentarium). Przy tym muzyka nie traci komunikatywności czy momentami - nawet przebojowości. Bo jak inaczej nazwać przecudnej urody temat autorstwa Wojtka Traczyka ('Shangri La')? Czy też aylerowski w duchu jak i interpretacji motyw autorstwa Wacława ('Rozpacz')? I właśnie kompozycje tych dwóch muzyków najbardziej przykuwają uwagę - autorstwa klarnecisty bliższe są muzyce współczesnej (wpływy dodekafoniki) i europejskiej tradycji awangardy. Traczyk z kolei silniejszy nacisk kładzie na melodykę i jazzową tradycję.

Trio gra jak jeden organizm - muzycy rozumieją się znakomicie, nie ma na to najmniejszego wpływu oparcie muzyki na komponowanych elementach czy też ich brak i znakomicie potrafią siebie wzajemnie słuchać i nawzajem inspirować. Dzięki temu nie ma w prezentowanym materiale najmniejszego podziału na kompozycje i improwizacje - wszystko to jest płynne, lekkie i nieodmiennie frapujące. Znakomita płyta.'
autor: Marcin Jachnik


[...] klarnecista Wacław Zimpel, jeden z najwybitniejszych muzyków młodego pokolenia w Europie.[...]
Ken Vandermark
, z wywiadu dla Gazety Wyborczej, 2009-10-21


Jazz Forum; 2009-12:'Płytę tria Zimpel/Traczyk/Rasz włożyłem do mego odtwarzacza z radością i nadzieją (dodam od razu, że nie została zawiedziona) przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest to już drugie wydawnictwo, które pojawiło się na rynku z inicjatywy poznańskiego dystrybutora płyt spod znaku jazzowej awangardy (choć nie tylko, bo również muzyki klasycznej) Multikulti Project. Ucieszył mnie fakt, że właścicielom Multikulti przestała już wystarczać sama dystrybucja muzyki, którą uważają za wartościową - postanowili też podjąć ryzyko jej produkowania i wydawania.

I właśnie rodzaj muzyki promowanej przez poznańskiego wydawcę jest drugim powodem mojej satysfakcji. O ile bowiem scena szeroko rozumianego środka jazzu jest w Polsce dość dobrze dokumentowana, o tyle muzycy grający jazz nieco trudniejszy - a przecież i takich w Polsce mamy - mają znacznie mniej okazji do zaprezentowania swojej twórczości szerszej publiczności, wydając ją w postaci płyty.

Z jednej strony trudno się temu dziwić - jazz tak czy owak nie sprzedaje się przecież w wysokich nakładach - z drugiej zaś tym bardziej cieszy fakt, że ktoś mimo wszystko uważa, że warto. A warto również ze względu na - jeśli taki można powiedzieć - 'zrównoważony rozwój' samej muzyki jazzowej w naszym kraju. Jazz, jak słusznie przypomina Wynton Marsalis, nie może bowiem zapominać o własnej tradycji, ale też nie może się ograniczać do jej odtwarzania. Aby jazz pozostał muzyką żywą, muzyką, która wyraża doświadczenia kolejnych pokoleń, potrzebne jest sięganie do nowych źródeł inspiracji, tworzenie nowych języków i form. Oczywiście, nie zawsze tego rodzaju poszukiwania kończą się powodzeniem, niemniej jednak bez ich podejmowania jazz przerodziłby się w muzykę skostniałą, muzealną.

Klarnecista Wacław Zimpel, kontrabasista Wojciech Tkaczyk i perkusista Robert Rasz to artyści młodzi, muzycy, którzy właśnie skończyli studia, lub też jeszcze są w ich trakcie. Mają już jednak za sobą wystarczająco dużo muzycznych doświadczeń, aby tworzyć muzykę dojrzałą. Chociaż mają wykształcenie akademickie, to - jak pisze Theo Jörgensmann w komentarzu do płyty - 'ich poszukiwania nowych form muzycznych nie wynikają wyłącznie z zainteresowania rozbudowaną formalnie europejską muzyką koncertową. Ich muzyka oddziałuje w dużo większym stopniu emocjonalną i rytmiczną stroną jazzu'. Nieprzypadkowo to właśnie Jörgensmann został poproszony o napisanie komentarza do płyty, gdyż bez wątpienia jego twórczość jest jednym z punktów odniesienia dla zapisanej na niej muzyki.

Oprócz kompozycji członków Tria na płycie znajdujemy jeden utwór Erica Dolphy'ego, 'Lonely Woman' Ornette'a Colemana, a także kompozycję rockowej grupy Nirvana. Dolphy to z pewnością ważna inspiracja dla klarnecisty Wacława Zimpela, zwłaszcza jeśli chodzi o grę na klarnecie basowym. Colemana możnaby w pewnym sensie uznać za patrona całej koncepcji muzyki granej przez trio, a Nirvana to po prostu znak czasu.

Z drugiej strony warto zauważyć, że chociaż przyzwyczailiśmy się myśleć o Colemanie i Dolphym jako o awangardzistach, to przecież w międzyczasie stali się już oni klasykami jazzu. Nie można oczywiście powiedzieć, że reprezentują jego środek, ale nawiązanie do ich koncepcji to w jakimś sensie również nawiązanie do tradycji. I takiego twórczego przetwarzania awangardowej tradycji należy życzyć triu Zimpel / Tkaczyk / Rasz.'

autor: Jarosław Merecki



diapazon.pl; 2009-12:
'Jazz poszukujący, nie stroniący od eksperymentów kojarzy się zazwyczaj z ostrymi jakościami estetycznymi. I zapewne w większości wypadków takie ukształtowanie horyzontu oczekiwań jest u odbiorców odpowiednie. Jednak w tym nurcie sytuują się także artyści, których wypowiedzi nie zmuszają melomanów do troski o dobro rodziny i reakcje sąsiadów. Trio młodych muzyków, debiutujących w barwach Multikulti Project, odwołuje się właśnie do łagodniejszej odmiany muzyki improwizowanej.

Wiele skłania do mówienia przy okazji ich kompozycji o ewokowanej środkami muzycznymi zadumie (kompozycja 'Drugie zabicie psa', z tytułem pożyczonym od Marka Hłaski). Surowe brzmienie zespołu, ocieplane przez matowy dźwięk klarnetu basowego nadaje synkopowanym medytacjom melancholijnego uroku. Choć nie brak na krążku utworów o żwawszych wibracjach. 'The Light' przynosi bowiem jazz otwarty zarówno na nowe inspiracje, np. płynące z rocka ('Where Did You Sleep Last Night' Nirvany), jak i sięgający do tradycji. Ale nie tej kojarzonej z głównym nurtem, lecz z dziedzictwem jazzu free - skoczny nieomal po chasydzku 'Straight Up And Down' Erica Dolphy'ego. Wyjątkową inwencję wykazali muzycy w interpretacji nieśmiertelnej 'Lonely Woman' Ornette'a Colemana. Egzystencjalna ballada przybiera w ich wizji rozmiary wzniosłego hymnu, sprawiając wrażenie jakiegoś jazzowego Dies Irae.

Przykuwające uwagę aranżacje, interesujące kompozycje, improwizacja czerpiąca zarówno z wyobraźni jak i erudycji (nie tylko muzycznej), bogactwo środków wyrazu - wszystko to skłania mnie do uznania 'The Light' za jeden z najciekawszych debiutów w polskim jazzie ostatnich lat.'
autor: Maciej Nowak
diapazon.pl


Gazeta Wyborcza; 2009-12-20
Młode pokolenie polskich muzyków jazzowych coraz częściej sięga po muzykę free. Z sukcesami

"Afekty", The Light (Zimpel, Traczyk, Rasz), Multikulti Project, 2009Uważany za boga jazzowej awangardy chicagowski saksofonista i kompozytor Ken Vandermark powiedział, że Wacław Zimpel to jeden z najwybitniejszych muzyków młodego pokolenia w Europie. Miał rację. Założony przez poznańskiego artystę zespół The Light (Zimpel gra w nim na klarnetach, Wojciech Traczyk na kontrabasie, a Robert Rasz na perkusji) debiutował na rynku fonograficznym w 2008 r. W plebiscycie jazzowego portalu Diapazon ich album 'The Light' zdobył trzecie miejsce w kategorii najlepszych polskich nagrań, przegrywając konkurencję tylko z ostatnim albumem 'January' Tria Marcina Wasilewskiego oraz... nagraną również przez Zimpla, ale z amerykańskimi muzykami płytą 'Four Walls' (pierwsze miejsce w rankingu). Rok po tamtym sukcesie Trio The Light wydało kolejny autorski album i wkroczyło na dobre do europejskiej superligi nowoczesnego jazzu.

Podstawą jest freejazzowa improwizacja. Ostra, szalona, pozbawiona klasycznych czy tradycyjnych ograniczeń. Drapieżne pociągnięcia smyczkiem po strunach kontrabasu, mocne, momentami kompletnie oderwane od pulsu uderzenia w bębny i talerze, diabelna energia klarnetu basowego Zimpla. Po kilkunastominutowej dźwiękowej jatce muzycy spotykają się gdzieś na skraju kompozycji. W lekkim wyciszeniu opadają emocje. Pojawia się łagodny, choć brzmiący niepokojąco temat. I to on przez dłuższą chwilę trzymać będzie teraz w napięciu. Bo siłą zespołu The Light jest nie tylko swobodna improwizacja. Trzej muzycy piszą genialne kompozycje, w których - opierając się na dokonaniach amerykańskiej awangardy XX wieku i niegdysiejszych gwiazd free jazzu - wypracowali swój własny, rozpoznawalny styl. Ambitny i bezkompromisowy, bo taki przecież jest ich punkt wyjścia - poszukiwać i badać niezdobyte dotąd granice jazzu. Mamy nową nadzieję młodego polskiego jazzu.
autor: Tomasz Handzlik


Co Jest Grane, dodatek do Gazety Wyborczej 08/01/2010
To naprawdę muzyka nagrana w Polsce Anno Domini 2009? Czy może cudem odnalezione nagrania tajemniczych kolegów Aylera i Colemana sprzed kilku dekad? Już pierwszy album klarnecisty Wacława Zimpla, wschodzącej gwiazdy europejskiej sceny freejazzowej, kontrabasisty Wojciecha Traczyka i perkusisty Roberta Rasza wywołał w Polsce duże poruszenie, zajął trzecie miejsce w plebiscycie na płytę roku 2008 portalu diapazon.pl. 'Afekty' do nie tyle krok, co sus naprzód w wykonaniu tego fenomenalnie rozumiejącego się tria. By się o tym przekonać, wystarczy właściwie kilkadziesiąt sekund. 'Freedom Cry' to otwarcie na miarę pierwszych zdań u Kafki, które każe nam natychmiast rzucić naczynia, wyłączyć telefony, odejść od klawiatur. Wstrząsające solo Traczyka, niemiłosiernie tarmoszącego struny kontrabasu smyczkiem, lamentacje Zimpla i polirytmiczna gęstwina Rasza przywodzą na myśl najlepsze tradycje free. Przez następne 40 minut improwizacyjna rzeźnia przeplata się z zadumanymi i - nie bójmy się tego słowa - pięknymi tematami. Zespół sięga do zasobów muzyki ludowej (węgierskie tarogato), współczesnej i europejskiej awangardy jazzowej. Spomiędzy tych inspiracji rodzi się ich własny, charakterystyczny język. Roczniki osiemdziesiąte nacierają - nareszcie!
autor: Jędrzej Słodkowski


popupmusic.pl
Drugą płyta tria Wacław Zimpel / Wojciech Traczyk / Robert Rasz, teraz pod nazwą The Light, pokazuje, że pokładane w tej formacji nadzieje realizują się w sposób frapujący, może i przewyższający najśmielsze oczekiwania. 'Afekty' fascynują brzmieniem, przestrzenią, interakcją między muzykami, pięknem kompozycji i klasą improwizacji od pierwszych sekund otwierającego album Freedom Cry, do ostatnich dźwięków wieńczącego go Shangri La. Proporcje między kompozycjami a utworami w pełni improwizowanymi układają się z grubsza pół na pół. Zespół w bardzo konstruktywny sposób odnosi się do jazzowej tradycji, w szczególności tej free. Czerpie z niej na meta-poziomie, rozpinając siatki i konteksty, w których wydarza się ta muzyka, w inspiracjach i technikach często poza jazz wykraczająca.

Atutem albumu dwojakiego rodzaju spójność. Primo, to przede wszystkim medytacyjna, pełna skupienia, momentami gorzka aura. Secundo, tworzące ją brzmienie, rysowane przez posiadającą wiele przestrzeni sekcję rytmiczną i wirtuozerię klarnetów Zimpla, sięgającego tutaj też po posępne tarogato. To dopiero druga płyta tria, a już dysponuje ono własnym, żywym pomysłem na dźwiękową materię, i nie tyle podejmuje dialog z jazzową (i nie tylko) historią, lecz prezentuje konstruktywną jej reintepretacje. 'Afekty' to rewelacyjna płyta, fascynująca brzmieniem i wykonaniem, ale zarazem bardzo mocno przemawiająca do odbiorcy.

Krytyk New York Times Ben Ratliff w książce o Johnie Coltrane argumentował, że po jego śmierci cały jazz jest mniej lub bardziej zawoalowanym powtarzaniem koncepcji Coltrane'a. Teza mocno przesadzona, zwłaszcza, że do kluczowego wyznacznika jego dzieła - tworzenia muzyki jako przejawu i medium pewnej duchowości, zbliżył się mało kto. 'Afekty' tę właśnie rzadką cechą mają - muzyki, której nie można opisać, którą należy przeżyć. Wspaniałe.
autor: Piotr Lewandowski


polskieradio.pl
Młody i doceniony. Bardzo szybko wdarł się do pierwszej ligi europejskich awangardowych muzyków jazzowych. Wacław Zimpel - komplementowany przez Kena Vandermarka, wyrobił sobie nazwisko grając m.in. z Trzaską i Olesiami. Swoją pierwszą płytą - tria The Light - o tym samym tytule - zdobył sobie uznanie awangardowej sceny i dużą sympatię fanów. Klasycznie wykształcony, nie zrezygnował z kameralnych i solowych występów. Klarnecista nie tylko prezentuje bogaty zasób umiejętności, ale jest także intrygującym kompozytorem. Jego najnowsza płyta 'Afekty' to mistyczna podróż przez kontynenty, na której doszukamy się inspiracji zaczerpniętych zarówno z kultury buddyjskiej, hinduskiej, jak i bliskowschodniej (jak choćby w 'Sattwa, Ananda'). 'Afekty' - rozgrzewająca uszy do czerwoności gra lidera, groźne dźwięki strun kontrabasu Traczyka, zagrzewająca do boju perkusja i bębny Rasza. Z drugiej strony długie momenty wyczekiwania, ciszy, przerywanej delikatnym dotknięciem strun czy realizacją nowej idei Rasza. Słychać mocną fascynację późną twórczością Coltrane'a, czerpanie garściami z gry Erica Dolphy'ego. 'Afekty' krążek, który niepokoi.
autor: Petar Petrović


Odra 03/2010
Jakiś czas temu z przyjemnością pisałem tu o pierwszej płycie tria Zimpela, Traczyka i Rasza, podziwiając zaproponowany przez muzyków estetyczny gest. Mówiąc najkrócej, panowie z The Light podjęli tradycję jazzowej awangardy z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych - nie po to jednak, by redukować ją do klocków służących do mało zobowiązujących nowych układanek; postanowili natomiast jak najbardziej serio i twórczo grać awangardę, robić coś naprawdę nowego. Owszem, współczesna artystyczna samoświadomość nakazywałaby raczej sceptycyzm wobec takich zamiarów. Ta postawa została jednak przez muzyków z The Light nie tyle porzucona, ile przekroczona.

Zachował się film z jednego z późnych koncertów Coltrane'a, który, tuż przed rozpoczęciem, jak to u niego, maksymalnie intensywnej improwizacji, tuż przed podniesieniem saksofonu do ust - spojrzał na zegarek. Byłoby to zabawne, gdyby obie czynności, przyziemne sprawdzenie godziny i mistyczny odjazd, traktować hm, jednostronnie, w sposób oddzielony. Tymczasem (dokładniej: tamtym czasem) nieskończoność muzyki Trane'a brała się z jego sposobu istnienia w czasie.

Analogiczną rzecz da się wyobrazić w przypadku The Light: Zimpel, Traczyk i Rasz zrywają kartki z kalendarza (takiego z historią jazzu), po czym ciągną dalej awangardę, już ich własną.

Druga płyta tria jest jeszcze bardziej radykalna. Tym razem muzycy skupili się wyłącznie na podpisanych przez nich samych (indywidualnie lub potrójnie) kompozycjach. Nagraniowym ekwiwalentem tego skupienia jest monopodobna przestrzeń: zrezygnowano z szerokiego dźwiękowego spektrum, instrumenty brzmią bardzo blisko siebie. Realizacja taka wzmacnia na przykład brzmienie granych unisono partii klarnetu basowego i kontrabasu arco, powoduje też zagęszczenie wspólnego dźwięku. Już na debiutanckim albumie muzycy raczej powściągali ekspresję; podobnie dzieje się teraz, z tym że Zimpel, Traczyk i Rasz, pod pewnymi względami, przyjęli jeszcze więcej ograniczeń. Tak, jest to muzyka o wielkiej sile, nieustannie intensyfikowana, potężna, ale pochodzi właśnie z intensywnego i porządkującego skupienia. Strukturę fraz granych przez Zimpela, zwłaszcza tych inicjujących, można zazwyczaj odczytać bez kłopotów. Oczywiście, trio od tej struktury wychodzi, by zagęścić przezroczystość.

W grze The Light niekiedy odzywają się odmienne echa: duet klarnetu basowego i kontrabasu arco przypomina przez moment brzmienia buddyjskie, w innym utworze basista szarpie struny trochę na modłę orientalną. Ale dzieje się to przy okazji, nie idzie tu o eksponowanie różnorodności.

autor: Adam Poprawa


Machina; 2010-05, ocena: * * * *:
Na debiutanckiej płycie sprzed dwóch lat wypadali trochę sztywno, ale 'Afekty' nie pozostawiają wątpliwości, że na polskiej off-jazzowej scenie pojawił się fascynujący zespół europejskiego formatu. Trio, w którym klarneciście Wacławowi Zimpelowi towarzyszy sekcja rytmiczna Wojtek Traczyk/ Robert Rasz wypuszcza się na szerokie wody free. O ile jednak w przypadku młodych zespołów estetyka wolnej improwizacji bywa kamuflażem hochsztaplerki, u The Light mamy poczucie obcowania z dojrzałymi artystami, którzy wiedzą o co im chodzi. Formuła free jest dla nich wehikułem poszukiwania nowych brzmień, a że potrafią do tego świetnie operować klimatem, nie zawodzi ich technika i dyscyplina narracji, mamy do czynienia z pasjonującym albumem. 'Afekty' mogą kojarzyć się z heroiczną sceną nowojorską lat 60. XX wieku udokumentowaną przez legendarne płyty ESP. Atmosferę tamtej epoki przywołują też liczne nawiązania do orientalnego kolorytu i przenikający całość na przemian wzniosły i skupiony duchowy nastrój. Technika i muzyczna wrażliwość muzyków The Light są jednak jak najbardziej współczesne.
autor: Rafał Księżyk


Editor's Info
The brand new album of one of the most revolutionary jazz band in Poland of the last year, 2008. His debiut album was one of the most important releases of 2008 in Poland, won third place on Diapazon Annual Critics Poll 2008.
The Light it is telepathic trio, which brings together elements of Eric Dolphy, Jimmy Giuffre an Theo Jorgensmann into a music very much their own. Featuring three brilliant young musicians on clarinets, bass and drums, this is an astounding virtuosic second album that challenges traditions both old and new.


freejazz-stef.blogspot.com; * * * * 1/2, Highly recommended
Almost exactly a year ago, a wrote this enthusiastic review of 'The Light', the debut album of the Polish trio consisting ofWacław Zimpel on clarinet, bass clarinet, and tarogato, Wojciech Traczyk on bass, and Robert Rasz on drums. Now, with their sophomore album, they confirm their quality, musical skills and vision. It is even more focused than the first album, and they perform only their own material. The approach is still as gentle, sensitive and free as the previous one, with great explorations of timbre and sound, finding a wonderful balance between rhythmic drive as on the last track 'Shangri La', and lyrical and emotional delivery, as on 'Rozpacz', on which a plaintive tarogato dialogues with a mourning arco, or intense creativity, as on 'Hridaja', or percussive improv as on 'Sattwa' on which the bass clarinet is propulsed forward by Rasz's drumming, short, compact and powerful. Despite all the adventure and freedom of spirit, the trio is still fully entrenched in the jazz tradition, a great vantage point from which to explore. And the best thing is that the three musicians share the same vision and hence interact to perfection on this highly varied album. Highly recommended.
by stef
pełny tekst recenzji dostępna na: freejazz-stef.blogspot.com


muzycy:
Wacław Zimpel: clarinet, bass clarinet
Robert Rasz: drums
Wojciech Traczyk: bass

utwory:
1. Freedom Cry (Wojtek Traczyk)
2. Sorrow (Wacław Zimpel)
3. Hridaja (The Light)
4. Pranamaja-Kośa (The Light)
5. Rozpacz (Wacław Zimpel)
6. Ananda (Robert Rasz)
7. Hesitation (Wacław Zimpel)
8. Kszaja (The Light)
9. Sattwa (The Light)
10. Shangri La (Wojtek Traczyk)

total time - 44:09
wydano: 2009-10
nagrano: Recorded on 4-5.02.2009 at Good Will Studio (Warsaw, Poland) by Jurek Zagórski.
Mixed by Jurek Zagórski & Wojtek Traczyk. Mastered by Eryk Kozłowski.
Design by Juzek_Lachowski.

more info: www.multikulti.com
more info2: www.waclawzimpel.com

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: