Catégories

Konono No. 1 Meets Batida


  • Code: CRAM261
  • Producteur: Crammed Discs (BE)
  • Code du producteur: 0876623007340
  • Prix: 54,99 zł
  • Recommander ce produit

African Folk
premiera polska:
2016-05-13
kontynent: Afryka
kraj: Kongo
opakowanie: kartonowe etui
opis:

multikulti.com:
Najnowsza płyta współpracowników m.in. Björk i Herbie'go Hancocka. Ponad 40 lat temu zespół ten założył Mingiedi Mawangu, wirtuoz instrumentu likembé, który w wieku 85 lat zmarł w 2015 roku.
W skład zespołu wchodzą trzy elektryczne likembé (basowe, średnie i wysokie tony), wyposażone w ręcznie robione mikrofony. Istnieje także sekcja rytmiczna, która wykorzystuje tradycyjne, jak i prowizoryczne instrumenty perkusyjne (patelnie, garnki i części samochodowe) i swoisty system dźwięku, w tym megafony z okresu kolonialnego. Ich debiutancki album „Congotronics 1” cieszył się światowym uznaniem. Do ich wielbicieli należy m.in. Thom Yorke, który grał utwór Konono No1 w BBC Radio One.

nowamuzykazydowska.pl:
Legendarna grupa z Kinszasy nieustannie zaskakuje, oczarowuje i przenosi nas w świat, gdzie tradycja nasiąka nowoczesnością.

Bardzo istotna jest kolejność wypowiadanych słów, gdyż w przypadku zespołu Konono N°1 to tradycja jest punktem wyjścia, a nie współczesna kultura zachodnia. Afrykańscy artyści dokonują pewnego rodzaju selekcji i biorą tylko to, co ich interesuje, czyli świeże podejście do produkcji oraz elementy muzyki elektronicznej. Dzięki takim grupom jak Konono N°1, Kasai Allstars czy Mbongwana Star kongijska tradycja muzyczna już od dawna przestała być kojarzona jedynie z plemiennymi rytuałami. Członkowie Konono N°1 chyba najbardziej ukochali sobie electro, czyniąc z niego w pierwszym stadium afro-electro, które szybko zamieniło się w tak zwane „Congotronics”. To także nazwa serii wydawniczej prowadzonej od kilku lat przez Vincenta Kenisa – producenta i muzyka związanego z Crammed Discs. Jego celem jest pokazywanie twórczości artystów z różnych regionów Demokratycznej Republiki Konga, na przykład z prowincji Kasai czy Mai-Ndombe, czyli obszaru położonego 300 km na północny-wschód od Brazzaville.

Podstawowym czynnikiem spajającym wszystkie tamtejsze zespoły, jest produkcja własnych instrumentów z wykorzystaniem wszelakich odpadów, choćby ze złomowiska. Przez to dochodzi do nieoczekiwanych mutacji dźwiękowych, co sprawia, iż brzmienia nowopowstałych instrumentów czynią ich muzykę wyjątkową, oryginalną i zdumiewającą na wielu płaszczyznach. Bez wątpienia Konono N°1 należy wiązać z elektryczną wersją likembé (tradycyjny instrument podobny do mbiry), gdzie przetworniki zrobiono z miedzianego drutu i magnesów wyjętych z alternatora samochodowego. Elektryczne likembé mają różne kształty i rozmiary, są niekiedy tak duże, że można na nich nawet usiąść. Muzykę Konono N°1 wyróżnia też niebywała tkanka perkusyjna. Ponieważ muzycy wywodzą się z grupy etnicznej Bakongo, zamieszkującej tereny przygraniczne pomiędzy Kongiem a Angolią.

W Kongo korzysta się również z gitar elektrycznych składanych z podzespołów, które najczęściej wymontowuje się z urządzeń pochodzących z Bułgarii, Chin i Meksyku. Perkusyjny hi-hat z kolei wykonuje się z kołpaków znajdujących w kołach aut, a różnego rodzaju grzechotki przygotowuje się z puszek po sardynkach. To tylko część tego, co można spotkać w Kongo.

Konono N°1 założył w 1960 roku Mingiedi Mawangu, który w 2015 roku zmarł w wieku 85 lat. Od wielu lat liderem formacji jest jego syn – Augustin Makuntima Mawangu. Dziś Konono N°1 to światowcy pełną parą, w tym sensie, iż od dawna ich dokonania inspirują artystów na całym świecie i to z rozmaitych środowisk muzyczny (od indie-rocka po elektronikę). Występowali na największych festiwalach rockowych oraz nagrywali z Björk czy Herbie Hancockiem. Zdobyli także nagrodę Grammy. Choć pierwszy swój album „Congotronics” wydali dopiero w 2004 roku.

Płyta „Konono N°1 Meets Batida” powstała przy współpracy z angolskim artystą Pedro Coquenao (aka Batida) mieszkającym na co dzień w Lizbonie. On wciągnął też w proces nagrywania innych muzyków związanych z portugalską sceną, takich jak gitarzysta Papa Juju (Terrakota), wokalistkę Selmę Uamusse oraz poetę i producenta MC AF Diaphra. W efekcie mamy osiem nowych i elektryzujących kompozycji. Od pierwszy sekund w „Nlele Kalusimbiko” otacza nas absolutny trans nabierający z każdą kolejną minutą coraz większego tempa. W wielu fragmentach (np. „Yambadi Mama”) można odnaleźć delikatny bit automatu perkusyjnego i syntezatorowe smugi w połączeniu z żywą sekcją oraz wspaniałym likembé. Oczywiście, nie zapominając o świetnych partiach wokalnych, bez których nie sposób wyobrazić sobie twórczości Konono N°1. Najlepszym tego przykładem jest nagranie „Um Nzonzing”. Poszatkowane wokale w „Kinsuba” czy współbrzmienie kilku głosów w „Bom Bia” robią także spore wrażenie, a do tego dochodzi elektroniczny bit przekierowujący tradycję plemienną na współczesne tory. Z kolei w utworze „Nzonzing Família” oszałamiająca warstwa rytmiczna wyśmienicie łączy się z głosem angolskiego rapera i działacza Luaty Beirao. W „Kuna America” świetnie sprawdza się lekko przesterowane brzmienie likembé ubrane w basowe dźwięki niewiadomego pochodzenia.

Konono N°1 to transgraniczna hybryda w najlepszym tego słowa znaczeniu, która nie pożera swych kulturowych „rywali”, lecz w twórczy sposób buduje z nimi dialog. Ten proces obejmuje nie tylko najbliższych sąsiadów, np. z Angoli, ale ich wpływy sięgają Europy i Stanów Zjednoczonych. Każdy longplay Afrykańczyków jest skokiem w nieznane. Tegoroczny „Konono N°1 Meets Batida” tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że zawsze jest to skok w przestrzeń pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji i nigdy się nie kończy bolesnym upadkiem, wręcz przeciwnie – lodowanie na Czarnym Lądzie zawsze jest inspirujące!
autor: Łukasz Komła

polifonia.blog.polityka.pl:
(. . .) Konono No. 1. wydali właśnie pierwszą płytę od śmierci założyciela grupy Mingiediego Mawangu. Z jednej strony – pozostawia podobny obraz zespołu, który wprowadza w trans jednostajną, gęstą i utrzymaną w dość szybkim tempie (okolice 135 bpm) rytmiką od początku płyty i nie daje wyjść z tego stanu do końca. To jedni z lepszych tanecznych wykonawców na scenie muzyki rozrywkowej w ogóle. A elektryczne likembe o brudnym, ale świetnie rozpoznawalnym brzmieniu, wszywają melodie w serce sekcji rytmicznej, wokale mogą więc pozostać momentami pokrzykiwaniem, formą zagrzewania do tańca.
W samej muzyce Konono nie ma więc nic szczególnie nowego, ale pojawia się gość – Batida, czyli Pedro Coquenao z Angoli, który jako Batida wnosi tu elementy muzyki z sąsiadującego z Demokratyczną Republiką Konga kraju. To z kolei przywodzi na myśl fuzję granego w Kinszasie congotronics i samby. Faktura rytmów staje się jeszcze bardziej gęsta. Miłośnicy zachodniej muzyki klubowej też powinni znaleźć tu dla siebie bardziej oczywisty punkt zaczepienia. A przy tym pozostajemy w klimacie równikowym. Ciekawie jest śledzić, jak naturalnie różne tradycje tej strefy się ze sobą łączą. Powiem więcej – dołączenie do Batidy i Konono jakiejś grupy gamelanowej z Indonezji (w obrębie tej samej strefy klimatycznej) nie wprowadziłoby tu już dalszej rewolucji. Klimat kształtuje muzykę (. . .)
autor: Bartek Chaciński

Editor's Info:
The next in Crammed Discs’ Congotronics series.

Congolese vets Konono No. 1 have announced a new collaborative album with Lisbon-via-Angola producer and radio DJ Batida, appropriately titled Konono No. 1 Meets Batida slated for release on April 29 via Crammed Discs. The album was recorded in Batida’s studio in Portugal and features contributions from a number of African and Afro-influenced musicians and artists.

Says Batida of working with the band: “I remember mixing Konono tunes with beats on my first broadcasts back in 2007. On my first album, the track Tribalismo was definitely inspired by K1’s sound, and at my concerts, I had my own kalimba going through a Big Muff pedal, linked to an amp, looking for a similar K1 effect.”

Konono No. 1 was founded in the 1960s by Mingiedi Mawangu, who trailblazed experimental music in the Democratic Republic of Congo. The band was introduced to a new audience in 2004 with the release of Congotronics and have since influenced artists like Animal Collective, Grizzly Bear and Thom Yorke, as well as worked with Björk and Herbie Hancock. Unfortunately, Mawangu passed away at 85 last April.

muzycy:
Agustin Makuntima Mawangu: likembé, vocals
Menga Waku: bass likembé
Pauline Mbuka Nsiala: vocals, percussion
Vincent Visi: drums
Jaques Ndofusu Mbiyavanga: percussion, tam tam
Pedro Coquenao (Batida): oil can, synth, dikanza, drum machine, vocal (6)
AF Diafra: vocal (1)
Papa Juju: guitar (1, 3)
Selma Uamusse: vocal (4)
Sacerdot: vocal (8)

utwory:
1. Nlele Kalusimbiko
2. Yambadi Mama
3. Tokolanda
4. Bom Dia
5. Kinsumba
6. Nzonzing Familia
7. Kuno America
8. Um Nzonzing

wydano: 2016-05-13
more info: www.crammed.be
more info2: www.konono.net

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: