Catégories

The Gift - Music Romance vol. 3


  • Code: TZ7332
  • Producteur: Tzadik (USA)
  • Prix: 66,99 zł
  • Recommander ce produit

Player


Surf Jazz / Downtown scene
premiera polska:
2001-10-16
seria wydawnicza: Archival Series
kontynent: Ameryka Północna
kraj: USA
opakowanie: plastikowe etui
opis:
multikulti.com
Najnowsza płyta Johna Zorna, prawdziwego asa w talii współczesnych kreatywnych muzyków to kontynuacja przebojowego 'The Gift" z 2001 roku. Przypomnijmy tylko, że wspomniany 'The Gift" stanowił trzecią część serii 'Music Romance". Dwie pierwsze płyty opatrzone tym hasłem: 'Music For Children" i 'Taboo And Exile" trudno raczej przypisać romantycznej naturze, chyba, że ujmiemy ją w prowokacyjny nawias.
Na nowej płycie rozmarzona, romantyczna natura Zorna zyskuje kapitalnych sprzymierzeńców w osobach Joey'a Barona, Trevora Dunna, Marka Ribota, Jamie Safta, Kenny Wollesena i Cyro Baptisty.
'Surfująca" gitara Marka Ribota, która czasem przypomina to Electric Masadę to jego kubańskie Los Cubanos Postizos, porywająca, chwilami kaskadowa pianistyka Jamie Safta stanowią o odmienności najnowszej płyty. Nie jest to zatem TYLKO kontynuacja 'The Gift", o której recenzent Machiny pisał
'Panie proszą panów, gra najwspanialsza orkiestra... Johna Zorna!
Każdy ma inną formę odreagowywania. Zorn i jego ekipa widać regeneruje siły przed kolejnym odlotem proponując muzykę na wskroś banalną, taneczną i kompletnie wyluzowywującą. Jak najlepsi dancingowi fachmani zaproponowali krzyżującą gitarowe riffy a la Dire Straits z sentymentalną klezmerką. funkowe rytmy z kubańskim son, a także łagodny rock'n'roll z piosenką ludową. Gdzieś głęboko w tle można wyczuć, że na co dzień zupełnie co innego kręci tych facetów, ale skoro nie ranią uszu ani babci ani wnuczka, to o co chodzi? Świetny prezent."
autor: Krzysztof Szamot


Sound and Vision 05/2001, muzyka* * * * 3/4; realizacja * * * * * 3/4
[...] Zorn jakiś czas temu wymyślił sobie muzykę, którą zaczął układać w serię zatytułowaną 'Music Romance'. Właśnie ukazała się płyta opatrzona podtytułem 'Music Romance 3'. Zawiera dawkę tak lekkiej odmiany muzyki, że wielu miłośników jego talentu znów może się zaskoczyć. On sam lubi określenie 'surf'. Już jego projekt pt. 'Zeveulun' zawierał 'surfujące' miniatury. Ten projekt jest podobny. Polega to na zwiewnej lekkości melodycznej połączonej z szaloną precyzją grających instrumentalistów. Dziewięć kompozycji zawartych na płycie nie przewraca do góry nogami naszego oglądu rzeczywistości muzycznej. przeciwnie. Są to proste i chwytliwe tematy, lądujące gdzieś w przybrzeżnym barze z grilem na płazy. Jednak prostota rozwiązań harmonicznych i rytmicznych nie powinna nikogo zwieść. Ta muzyka pozostaje w pamięci na długo. Ma w sobie autentyczne piękno, kojarzące się czymś minionym. Wypada dodać, iż jest to nieco nostalgiczny projekt zanurzony w przeszłości. Miesza się tu cała muzyka popularna od lat 50 do 70. [...]
autor: Grzegorz Mucha


Aktivist 12/2001 A! A! A!
[...] Subtelny erudyta będący koneserem awangardowej sztuki i artystycznej pornografii. Twórca totalny, również na polu biznesu. Pasjonat transgresji zgłębiający żydowską mistykę i perwersyjny świat japońskiej erotyki. Komponuje muzykę symfoniczną, dżingle reklamowe i soundtracki do filmów S/M. Niegdysiejszy guru nowojorskiej postmoderny, a obecnie papież (?) globalnego ruchu Radical Jewish Culture wydał album pop. To pierwsza taka okazja do pieszczot z Zornem, który zazwyczaj podróżuje między delirką a światłością. Tak jak kiedyś rozsławił muzykę z kreskówek Warner, teraz hołduje muzyce exotica. [...]
autor: Rafał Księżyk


Machina 09/2001 * * * 1/2
[...] Panie proszą panów, gra najwspanialsza orkiestra... Johna Zorna!
Każdy ma inną formę odreagowywania. Zorn i jego ekipa widać regeneruje siły przed kolejnym odlotem proponując muzykę na wskroś banalną, taneczną i kompletnie wyluzowywującą. Jak najlepsi dancingowi fachmani zaproponowali krzyżującą gitarowe riffy a la Dire Straits z sentymentalną klezmerką. funkowe rytmy z kubańskim son, a także łagodny rock'n'roll z piosenką ludową. Gdzieś głęboko w tle można wyczuć, że na co dzień zupełnie co innego kręci tych facetów, ale skoro nie ranią uszu ani babci ani wnuczka, to o co chodzi? Świetny prezent.[...]
autor: Cezary Gumiński


Przekrój 29/07/2001, ocena: * * * * *
[...] 'The Gift' zaskakuje tak bardzo, że z początku wątpimy, czy to na pewno Zorn. Nowa płyta Johna Zorna - króla awangardzistów - zaskakuje spokojem, ciszą i melodyką. Tym dziesięciu utworom nie brakuje dosłownie niczego, by stały się standardami jazzowymi. Oczywiście prostota i przyswajalność są pozorne. Każdy z utworów żyje i pulsuję wewnętrznym życiem. Mrocznym i zwichrowanym, a wydobycie go na światło dzienne wymaga od słuchacza cierpliwości. Tymczasem można 'The Gift' kupić, włączyć i - posłuchać najlepszej jazzowej płyty roku. Bo Zorn jest jazzmanem, a takimi albumami jak 'The Gift' tylko potwierdza swój geniusz. [ ...]


Audio 12/2001, ocena: muzyka: * * * 1/2; realizacja: * * * 1
[...] The Gift przypomina najbardziej ostatnie albumy Marca Ribota dedykowane nastrojowej muzyce kubańskiej: Delikatna gitara Ribota stała się też pierwszoplanowym instrumentem w większości utworów niniejszego albumu. Kilka kompozycji nawiązuje do klimatów orientalnych zgrabnie zmiksowanych z funkową rytmiką, momentami przypominają się zagrywki ambitnych grup rockowych z lat 70, kiedy indziej robi się całkiem sielankowy nastrój. Gdyby wykonawcy byli nieznani; wtedy nasze zaintrygowanie przyjętą stylistyką byłoby mniejsze, ale gdy oprócz wspomnianych Ribota i Zorna walnie przyłożyli się tu klawiaturzysta Jamie Saft, perkusjonalista Cyro Babtista, perkusista Joey Baron, trębacz Dave Douglas, basista Greg Cohen, których znamy z niezwykle kreatywnych, czasem trudnych, czasem wręcz wybuchowych projektów, zastanawiamy się w imię czego bojownicy o nowe oblicze muzyki improwizowanej spłodzili coś ocierającego się o rozrywkowy kicz. Wypadek przy pracy? Tak, ale się szczęśliwie kończy. [...]
autor: Marek Dusza


Onet
[...] Takiego Zorna dotąd nie słyszeli nawet jego zagorzali zwolennicy. Muzyka zawarta na płycie 'The Gift' znów zaskakuje. I to podwójnie. Z jednej strony jest pokazaniem kolejnego - 'łatwego' tym razem oblicza artysty, z drugiej zwróceniem się w swoiście pojętą formę retro. Zorn lubi mieszanie różnych konwencji. Poniekąd jest w tej dziedzinie specjalistą. Jednym z jego wynalazków jest połączenie lekkiej, 'surfującej' (jak sam mówi) odmiany muzyki z tematami rodem z bliskiej mu muzyki klezmerskiej. Tym razem poszedł dalej, albo w bok, jak kto woli. Tematy typu 'surf' połączył z muzyką ilustracyjną. Wywołuje to bardzo różne efekty podczas słuchania. Za pierwszym razem może się wydawać, że z czymś takim już się zetknęliśmy. Następny kontakt zaczyna zaciekawiać i wciągać. Inaczej niż przy większości znanej nam muzyki ilustracyjnej, ta z czasem zyskuje. Chce się do niej powracać. Mimo, że dominują proste i chwytliwe tematy jej urok zaczyna coraz bardziej wciągać. Poza tym Zorn proponuje zarazem wycieczkę w przeszłość, ponieważ w tym projekcie miesza się cała muzyka popularna od lat 50., poprzez 70., po dzień dzisiejszy.

Miłośnicy twórczości Zorna ucieszą się z pewnością na kolejny kontakt, z takimi muzykami, jak Ribot, Baptista, czy Baron. Zasadniczy trzon instrumentalny uzupełniają Trevor Dunn i Jamie Saft, z którymi ostatnio Zorn wprost uwielbia współpracować. Są to muzycy w lot przechwytujący pomysły autora. Muszę wyznać, że jest to muzyka, której mogę słuchać niemal przy każdej okazji. To swoisty fenomen. Muzyka sprawdzająca się przy goleniu jak i z kieliszkiem brandy w ręku. Na koniec chciałbym wyróżnić dwie kompozycje. Jedną jest 'Mao's Moon' prezentująca 'klasyczny' romantyczny temat dodatkowo okraszony fenomenalną grą Douglasa. Drugą jest 'Bridge to the Beyond', która jest mrocznym wyjątkiem z taką właśnie wokalizą Mike Pattona i absolutnie onirycznym solem Zorna na ... thereminie.

Na pasku z rekomendacją dołączonym do płyty umieszczona jest dedykacja 'for lovers only'. Jest to bardzo trafne i jakże zaskakujące w przypadku tego artysty. [...]
autor; Grzegorz Mucha



Editor's info:
A beautiful and lyrical exploration of surf, exotica, easy listening and world beat, The Gift is an honest and heartfelt offering to music lovers the world over: an invitation to forget about the worries and cares of the world; to sit back and relax. Featuring Marc Ribot (Postizos), Trevor Dunn (Mr. Bungle), Cyro Baptista (Herbie Hancock), Jamie Soft (Bobby Previte), Joey Baron (Masada) and many special guests, this is the album Naked City fans have been waiting for. A side of John Zorn you've rarely heard, the music of The Gift is both relaxing and stimulating, like feeling perfectly at home in a place you've never been before. John Zorn 'for lovers only.'

muzycy:
Marc Ribot: guitar
Jamie Saft: organ, Wurlitzer piano, piano, keyboards
Trevor Dunn: bass
Cyro Baptista: percussion
Joey Baron: drums
Jenny Choi: violin
Masumi Rostad: viola
Raman Ramakishnan: cello
Ned Rothenberg: shakubachi
Dave Douglas: trumpet
Greg Cohen: bass
Mike Patton: voice
John Zorn: piano, theremin

utwory:
1. Makaahaa
2. The Quiet Surf
3. Samarkan
4. Train to Thiensan
5. Snake Cather
6. Moonlove
7. Cutting Stone
8. La Flor Dell Barrio
9. Bridge to the Beyond
10. Makaahaa (reprise)
total time - 51:31
wydano: 2001
nagrano: August 2001 at Frank Booth, Brooklyn, NY. recorded and mixed by Jamie Saft
more info: www.tzadik.com
więcej

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: