Categorías

Women as Lovers


  • Código : KRS484
  • Fabricante : Kill Rock Stars (USA)
  • Código del fabricante: 759656048422
  • Precio: 49.99 zł
  • Recomendar el producto

Avant rock / Muzyka alternatywna
premiera polska:
2008-06-26
kontynent: Ameryka Północna
kraj: USA
opakowanie: plastikowe etui
opis:
onet.pl
[...] Tytuł nowej płyty Xiu Xiu zaczerpnięty został z powieści noblistki-skandalistki Elfride Jelinek z 1975 roku (w oryginale - 'Die Liebhaberinnen'), a wśród utworów odnajdujemy cover 'Under Pressure' Davida Bowiego, wykonany z gościnnym udziałem legendy nowojorskiego undergroundu, Michaela Giry (Swans, Angels of Light). Brzmi dziwnie? W przypadku tego zespołu żaden ekscentryzm nie powinien zaskakiwać.

Nie ma prostszej recepty na przebój, niż przeróbka sprawdzonego hitu. Zawarty na 'Wowen as Lovers' cover 'Under Pressure' zdaje się być jednak antytezą tej strategii. Xiu Xiu, zamiast wygładzić brzmienie oraz uwypuklić to, co najbardziej chwytliwe i nośne, mocno wykoślawił stadionowy hymn Bowiego & Queen. Rozklekotany aranż, wtręty dzikiego saksofonu, głęboki matowy tembr Giry skontrastowany z przejętym, rozdygotanym wokalem Jamiego Stewarta i błogim głosem Caralee McElroy - wszystko to wywołuje wrażenie niezborności i nadaje utworowi jakieś nerwowości. Podobne dysonanse i napięcie czają się także w pozostałych kawałkach. Tak jak na poprzednich płytach Stawart - mózg zespołu, z elementów nowofalowego rocka, wszelkiej maści psychodelii, folku czy elektroniki (nie stroniące przy tym od iście awangardowych chwytów) lepi poetyckie, a jednocześnie niepokojące i drapieżne dźwiękowe twory.

Każdy, kto zetknął się z twórczością Xiu Xiu wie, że o jej osobliwości w znacznym stopniu decydowała przerysowana (a mimo to nie wypadająca pretensjonalnie) uczuciowość lidera, oscylująca między depresją, a histerią. Na nowym albumie Stewart niezmiennie dekonstruuje konwencje, style i formy, czyniąc z nich wehikuł swych emocji, które - choć wciąż rozchwiane - nie manifestują się już w tak konwulsyjny sposób, jak bywało to wcześniej. Stąd piosenki wypełniające ten wyprodukowanym przez Grega Sauniera z Deerhoof krążek są nieco bardziej spójnie. A płyta jako całość jest najbardziej dopracowaną brzmieniowo i chyba najprzystępniejszą pozycją w dorobku Xiu Xiu. Mimo wszystko, dla nieoswojonych z poetyką grupy, kontakt z nią może być wstrząsem. [...]
autor: Łukasz Iwasiński


muzykofilia.com
[...] Do płyt Xiu Xiu powinno dodawać się instrukcję, ile razy trzeba owy krążek przesłuchać, zanim zdecyduje się go źle ocenić. Woman As Lovers zmian nie przynosi, nadal panują porozrzucane, chaotyczne dźwięki niewiadomego pochodzenia, które z początku zdają się być bezsensownym łomoto-grzechoceniem. Ale tylko z początku, później narasta zaintrygowanie, i w końcu za tym czwartym-piątym razem orientujemy się, że to jest przeuroczy avant-pop.

Jamie Stewart kontynuuje swoje psychodeliczne jazdy: a to gra na bębęnkach usznych przeraźliwymi jazgotami i krzykami, a to głaszcze po główce lekkimi melodiami i łagodnym wokalem. Tu sztorm przerywany jest sielanką, a wszystko co ładne za chwile może przerodzić się w potwora i na odwrót. Nie zaskoczy to jednak nikogo, kto Amerykanów już kiedyś słuchał. Jamie nadal brzmi jakby śpiewał do słuchawki telefonicznej, rozpieprza głos na wszystkie strony, i wyciąga z niego to, co niewyobrażalne. Dodatkowo wspiera go w tym kuzynka, Caralee McElroy (której jednak niewiele na płycie).

Chwyt ten SzuSzu stosują od dawien dawna, właściwie od samego ich początku - są zespoły, które przez pół kariery szukają swojej drogi, i jest Xiu Xiu, który pędzi swoją scieżką w środku nocy z zawiązanymi oczami. No i tu jest ten wielki pies pogrzebany, bo na tą stagnacje zespołu można patrzeć dwojako: jest brak rozwoju, wtórość, nadgryzanie ogona; ale jest też to kolejne 14 dobrych utworów, charakterystycznie zagranych, przy które twarz mi się uśmiecha, a przypadkowi współsłuchacze domnstracyjnie się krzywią.

Najbardziej szkoda jednak okładki, która jest banalna. Zespół już mnie przyzwyczaił, że swoje albumy zakrywają pod świetnymi, mocnymi i charakterystycznymi grafikami, a tu jakieś tam rozmazane niewiadomo co a'la Loveless.

17 dni roku 2008 minęło, i jest to na razie jedyna płyta z tego roku, którą polubiłem. Tolerancyjność przyswajalności na dobrym poziomie, w środku jak zwykle dosyć smutno (z przerwami) i ponuro. Na pewno nie jest to coś na miarę A Promise, jak to szumnie zapowiadano, ale warto się Woman As Lovers bliżej przyjrzeć [...]



screenagers.com
[...] Jeśli kiedykolwiek miałaby powstać piosenka o tym, co czuł Luke Skywalker, dowiadując się, że Lord Vader jest jego ojcem, zapewne napisałby ją Jamie Stewart. Gdy ogłosił on, że nowa płyta Xiu Xiu będzie o wiele przystępniejsza niż poprzednie, podeszłam do tego z dystansem (tak samo mówił o 'Fabulous Muscles" - przystępność w jego ustach to pojęcie bardzo względne). Już sam tytuł albumu zwiastował, że tak jak zwykle, będziemy nurzać się w neurotycznym morzu depresji ('Women As Lovers" to przede wszystkim książka Elfridy Jelinek. Tak, tej, która nie odebrała Nobla, bo bała się wyjść z domu. Tak, tej, która w 'Pianistce" opisała swoje dziwne stosunki z matką, która to znowu miała dziwne stosunki ze swoimi uczniami w toaletach). Zresztą warstwa tekstowa utworów Xiu Xiu nigdy nie rozczarowała: śmiałe romanse z poezją metafizyczną, dotykanie tematów zwykle nieporuszonych, plus pokaźna dawka cierpienia budziły kontrowersje, ale nie można im było odmówić oryginalności i ciekawej formy. Dramatyzm od groteski dzieli bardzo cienka linia, jednak Jamie nauczył się balansować na niej wręcz po mistrzowsku.

Oczekując na 'Women As Lovers", bardziej niepokoiłam się jej teksturą brzmieniową. Przecież z 'La Foret" i 'Air Force", pomimo że były płytami jak najbardziej poprawnymi, niestety wiało nudą. Do wszystkiego da się przyzwyczaić, tak więc krzyki, złowieszcze chlupoty i histeryczne zgrzyty przestały robić na mnie najmniejsze wrażenie. Pojawiła się natomiast obawa, że najnowsza propozycja Xiu Xiu potwierdzi bezspornie spadek formy zespołu.

Na szczęście Stewart nie zawiódł, a 'Women As Lovers" okazał się być albumem prawie przełomowym (kładę nacisk na słowo prawie, bo jak wiadomo, to robi dużą różnicę). Większość melodii na krążku da się zanucić, inna sprawa, że może lepiej nie, bo co by powiedziała mama słysząc jak śpiewasz: Why would mother say such things? Why add tongue to a kiss goodnight?

Krążek otwiera oniryczne 'I Do What I Want When I Want", będące jakby przewrotną wariacją na temat improwizacji free-jazzowych. Po takim delikatnym wstępie, w 'In Lust You Can Hear The Axe Fall" Stewart powraca do swojej tradycyjnej paranoiczno-osaczającej estetyki, żeby następnie zaskoczyć nas kolejnym utworem. 'F.T.W." to akustyczna ballada oparta na delikatnej progresji gitarowej, która niespodziewanie przeradza się w szaloną mieszankę zgrzytów i połamanych dźwięków. 'No Friend Oh" to solidny awangardowy art.-pop, pełen kapryśnych saksofonowych jęków. 'Guantanamo Canto", jako jedyna polityczna piosenka na płycie, wytrąca nas z równowagi natężoną, marszową perkusją.

I tu dochodzę do momentu, który wcale mnie nie przekonuje. Coverowanie kultowych utworów zawsze jest przedsięwzięciem ryzykownym, a 'Under Pressure" w maniakalnym wykonaniu Xiu Xiu, jakoś nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia. Przez nie krążek wydaje się być zupełnie niespójny, wkrada się dezorientacja i to nie taka, jakiej chciałby Stewart.

Jednak pomijając tę drobną wpadkę, album wypada całkiem pozytywnie. Oczywiście, nie przewyższa poziomem 'Fabulous Muscles", ale cieszy delikatną zmianą brzmienia. Większość utworów kojarzy się z pokrętnym hołdem złożonym psychodelicznemu i progresywnemu rockowi ('You Are Pregnant You, You Are Dead", 'The Leash"), co 'Women As Lovers" prawdopodobnie zawdzięcza produkcji Grega Sauniera z Deerhoof. Do tego, na żadnym z poprzednich krążków zespołu, nie użyto tylu 'żywych" instrumentów (harmonijki, gongi, perkusja, saksofon, gitara akustyczna), dlatego ma się wrażenie bycia świadkiem fascynującej walki elektroniki z tradycją.

Gdy wychodzi płyta artysty takiego formatu jak Xiu Xiu, wiadomo, oczekiwania są niebotyczne. Mimo że 'Women As Lovers" nie spełniło moich, nie jestem zawiedziona, bo po cichu liczę, że to tylko mały krok w kierunku następnego albumu, który okaże się wielki.
autor: Katarzyna Walas




Editor's info:
Xiu Xiu has long been known among the music bloggers as prolific, bordering on crazed, but with this new 14-song album, each song so different from the next and so fully realized, their creative ferocity is simply astonishing and rapidly taking on new dimensions.
With a heart too sensitive to accept humanity's darker side yet also unable to flinch from it, Xiu Xiu is a way of 'owning your own shadow.' Jamie Stewart has a novelist's eye for juicy details, and a poet's ability to wring impossible emotions out of the English language, finding black humor where there is usually horror, finding horror where there is usually apathy. And Stewart's history-spanning visions of birth and death have never come across more clearly.
The performances, led by Stewart's one-of-a-kind voice, are intense, virtuosic and painted in a spectrum of acoustic and electronic colors that one would be hard pressed to find equaled on any album. Many of the songs feature what is now officially the live line-up of the group, with Stewart and Caralee McElroy joined by Ches Smith on drums and Devin Hoff on bass. Women As Lovers marries the ancient with the futuristic, each in all their beauty and terror. Traditional gongs collide with a rat's nest of computerized layering.
Make no mistake. No other Xiu Xiu album has ever been more approachable or communicative on a basic human level.
What people sometimes fail to recognize is that Stewart is writing about all of us, not a freak writing about freakish things. He voices what the rest of us have a hard time voicing and the feelings in the music are ones that we can all relate to.
" Sounding as brilliant and maddening as ever, tortured and combative, and with a kind of confrontational intimacy that is inimitable " - SALON

'extremely imaginative' - THE NEW YORK TIMES
'hauntingly entrancing' - SPIN.com
'a dazzling showcase of an incredible group' - PLAN B


Xiu Xiu won " Avant Album of the Year " in the 2007 Plug Awards!
Produced by Greg Saunier of Deerhoof
Two new full time band members, Ches Smith ( Good For Cows, Marc Ribot's Ceramic Dog, and Secret Chiefs 3 ), and Devon Hoff ( Good For Cows, Nels Cline )
US tour in March, European tour in May


utwory:
1. I do what I want, when I want
2. In lust you can hear the axe fall
3. F.T.W.
4. No friend oh!
5. Guantanamo canto
6. Under Pressure ( feat. Michael Gira )
7. Black keyboard
8. Master of the bump ( Kurt Stumbaugh, I can feel the soil falling over my head )
9. You are pregnant you, you are dead
10. The leash
11. Child at arms
12. Puff and bunny
13. White nerd
14. Gayle Lynn

wydano: 2008-01-29
more info: www.killrockstars.com
more info2: www.xiuxiu.org
Zap Meemees
49.99 zł
Neutrons
49.99 zł
Let’s Die
55.99 zł
01:03:01
56.99 zł

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: