Categorías

Stars Have Shapes


  • Código : DE595
  • Fabricante : Delmark (USA)
  • Precio: 59.99 zł
  • Recomendar el producto

Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2011-05-25
kontynent: Ameryka Północna
kraj: USA
opakowanie: plastikowe etui
opis:

multikulti.com
Exploding Star Orchestra, prawdziwa supergrupa nowego jazzu wydała własnie swój nowy album. Ukazuje się on na CD i na płycie winylowej.
Pierwsze dwie plyty Exploding Star Orchestra wydała wytwórnia Thrill Jockey, wydająca zazwyczaj alternatywnego rocka spod znaku Tortoise, Isotope 217 czy Jima O'Rourke.
Najnowszą płytę wydaje zasłużona wytwórnia Delmark.

Liderem grupy jest Rob Mazurek. To jeden z najważniejszych dziś trębaczy jazzowej awangardy. Współpracował m.in z Chicago Underground, Sao Paulo Underground czy Isotop 217.
Mazurek wydaje dla kultowych wytwórni Thrill Jockey, Aesthetics, Delmark, Family Vineyard, Mego.

Exploding Star Orchestra to powołana przez niego formacja, skupiająca czołowe osobowości współczesnego chicagowskiego jazzu i okolic. Ich muzyka nie należy do najłatwiejszych. To twórczość mocno eksperymentalna, miejscami przywołuje wspomnienia big bandów Sun Ra, a także dokonania Dona Cherry'ego. Energetyczne i na swój sposób dostojne tematy oparte są na posuwistej, transowej motoryce o momentami bardziej postrockowej niż jazzowej proweniencji. Znakiem rozpoznawczym są masywne riffy kontrastujące z lirycznymi dźwiękami fletu.

Dedykowany zmarłym w 2010 roku amerykańskim gigantom kreatywnego jazzu Fredowi Andersonowi i Billowi Dixonowi album to prawdziwy krok w nadprzestrzeń, misternie poukładana forma, pomimo rozwichrzonych partii zbiorowych improwizacji i zatarciu granic między akustycznym instrumentarium a elektroniczną manipulacją daje niesamowity efekt. XXI wiek faktycznie sie rozpoczął!

Brand Magazyn:
Płyta zaczyna się dość niepozornie, nonszalanckie pogwizdywanie, niemalże chilloutowe otwarcie nie zwiastują tego, co kryje się za zakrętem. A tam, gdzieś około trzeciej minuty struktura zaczyna się rwać, coś, co zazwyczaj w takich składach bywa brzmieniową ornamentyką nabiera niebezpiecznych kształtów, przestrzeń dźwiękowa gęstnieje aż do momentu kulminacyjnego, by zaskoczyć nas jeszcze nie raz.
Muzycy rozgrywają tę gęstwinę dźwięków z wyobraźnią kolorystyczną wywiedzioną z zespołów Sun Ra czy Philipa Cohrana, czyli raczej z czasów zamierzchłych. Ale to nie dziwi, skoro najnowsza, trzecia już płyta chicagowskiej supergrupy Exploding Star Orchestra dedykowana jest zmarłym w 2010 roku amerykańskim gigantom kreatywnego jazzu Fredowi Andersonowi i Billowi Dixonowi. Wiele złożyło się na ostateczny kształt płyty, której blisko do klasy mistrzowskiej, jeśli gdzieś upatruję słabości, to w jakości poszczególnych kompozycji, szczególnie w drugim utworze "ChromoRocker" opartym na dość pretensjonalnej linii basu. Jednak całość robi piorunujące wrażenie, nie będę się rozpisywał o poszczególnych muzykach, z których można by złożyć kilka wymarzonych składów jazzowych XXI wieku. Największe brawa należą się jednak liderowi, korneciście Robowi Mazurkowi, o którym mam raczej przeciętne zdanie. Szczególnie jego małe składy, Chicago Underground Duo czy Trio, jak i Sao Paolo Underground uważam za projekty zdecydowanie nieudane. Jeśli jednak dzięki tym doświadczeniom dotarł do miejsca, w którym wraz z innymi chicagowskimi muzykami nagrał omawiany album, przestaję już narzekać. Mazurek szczególnie jako dyrygent i elektroniczny preparator wart jest najwyższej pochwały, niesamowite jest obserwować jak w jednej osobie zeszły się futurystyczne elektro-akustyczne umiejętności z talentem dowodzenia grupą złożoną w większości z wielkich indywidualności współczesnego jazzu, pozwalającym na wyzwolenie ich twórczej energii!
Bez wątpienia jest to najważniejsze dokonanie ESO i obok "Playground" najciekawsza płyta Roba Mazurka.
autor: Tomasz Konwent


Screenagers; 2010-11
Naszpikowana gwiazdami chicagowskiej sceny drużyna dowodzona przez Roba Mazurka pozostaje wierna swojej formule kosmicznego jazzu inkorporującego awangardową elektronikę oraz daleko posunięte eksperymenty brzmieniowe. Na trzecim wydawnictwie z kolei, taktyka ta znowu przynosi sukces, wciąż ujmując rozmachem, bogactwem środków i niekonwencjonalnymi rozwiązaniami. W świecie tworzonym przez Exploding Star Orchestra narracja rozwija się nielinearnie, a poszczególni muzycy żonglują wątkami z prędkością "napędu nieskończonego nieprawdopodobieństwa". Dość powiedzieć, że po raz pierwszy dźwięki organizują się w melodię dopiero po ponad 9 minutach, by przetrwać w tej postaci tylko na chwilę. Wcześniej w ich barwnym amalgamacie dominuje elektroniczna smuga, której środek ciężkości swobodnie dryfuje po środkowym paśmie częstotliwości, później minimalistyczne pochody dalece przetworzonych, dziwacznych sampli, oszczędne riposty całego arsenału akustycznych instrumentów i sonorystyczne harce.

Tak brzmią dwa z czterech nagrań na płycie, choć czasowo obejmują one jej znacznie większą część. Dwa krótsze utwory stanowią bardziej klasyczne podejście do kompozycji, choć i tu dęciaki potrafią poruszać się po trajektoriach wymykających się ziemskiej geometrii. Oba te kawałki charakteryzują wyraźne linie zapętlonych fraz basu (w przypadku "Impression #1" jest to zapożyczenie z "Uri" brazylijskiej piosenkarki Flory Purim, wsamplowane przez Cypress Hill do "Cock the Hammer") oraz pojawienie się rytmu, wokół których orbituje akompaniament bogatej sekcji dętej i relaksujące brzmienie wibrafonu. Choć poza uporządkowanymi liniami basu pozostałe instrumenty - z perkusją włącznie - mają mnóstwo swobody, nie uświadczymy tu szaleństw charakterystycznych dla free jazzu. Równoległe prowadzenie wielu motywów jest bardzo wyważone emocjonalnie, lecz nawet te mniej radykalne formy noszą wyraźne piętno jedynej w swoim rodzaju, odurzającej atmosfery odrealnienia. "Stars Have Shapes" nie jest żadnym postępem w stosunku do dwóch poprzednich płyt, ale jak dla mnie, mogą w ten sposób grać w nieskończoność.

autor: Mateusz Krawczyk

popupmusic.pl; 2011-01
Dedykowany zmarłym w lipcu 2010 roku Fredowi Andersonowi i Billowi Dixonowi, trzeci album chicagowskiej supergrupy pod przywództwem Roba Mazurka jest wręcz najbardziej kolektywnym i kosmicznym w jego dorobku. Również w zatarciu granic między akustycznym instrumentarium i elektroniczną manipulacją, Exploding Star Orchestra idą o krok dalej nawet niż Sao Paulo Underground. Wplecione w akustyczny wszechświat wątki muzyki konkretnej, w postaci przetworzonych odgłosów amazońskiej dżungli, insektów czy rowerów, na pierwszy rzut oka wydawać się mogą na pokaz, ale okazują się dyskretnym, kluczowym elementem wielopłaszczyznowego brzmienia kolektywu. Mazurek potrafi bowiem jak mało kto być inicjatorem i nawigatorem, a nie liderem w rozumieniu tradycyjnej jazzowej konwencji. Tej jest zresztą na "Stars Have Shapes" jak na lekarstwo. Album oparty jest o dwie długie kompozycje, które są nielinearnymi, polifonicznymi wirami, fascynującymi głębią wyłaniającą się z różnorodnych, współbrzmiących struktur, z rzadka jedynie organizowanych w melodie. Pierwsza z nich, otwierająca album Ascension Ghost Impression #2 jest bardziej intensywna i szaleńcza, druga - Three Blocks of Light w wersji kompaktowej i o połowę krótsza One Block of Light w wersji winylowej - medytacyjna, wypełniona drone'ami i drobinkami dźwięku. Notabene, ciekawe jest zestawienie obu utworów, z których ten obecny na CD bardziej eksponuje elektronikę. Pozostałe dwa, krótsze utwory pokazują to, co podkreślał kiedyś w wywiadzie dla nas Wojtek Jachna - w ESO "jest i eksperyment, i melodia, i miejsce na aranżowane rzeczy". Znacznie bliższe są jazzowemu idiomowi, oba płyną na wyraźnych liniach basu i stają się zwartymi rewersami abstrakcyjnych suit.

Jeśli Exploding Star Orchestra od początku proponowali na wskroś współczesną muzykę odwołującą się do dorobku Sun Ra czy Alice Coltrane, to na "Stars Have Shapes" śmielej i dalej odchylają się od jazzowych ram. Co równocześnie okazuje się intrygujące formalnie i intensyfikuje odrealnioną, kosmiczną aurę ich muzyki. Dzięki takim płytom naprawdę doświadcza się struktury i faktury dźwięku i słyszy się przestrzeń muzyki w odmienny sposób. Zarazem mam wrażenie, że orkiestra Mazurka może jeszcze pójść co najmniej o krok dalej.

autor: Piotr Lewandowski

Editor's info:
Jazz cornetist Rob Mazurek has created a sound world that is uniquely his own, sculpting a TOTAL sound environment, by fully utilizing the beautiful instrumentation of the Exploding Star Orchestra and sounds from a variety of sources, including: rain from the Brazilian Amazon, insects at the turn of an eclipse, the hammering overdrive of bicycles in Copenhagen, stacked muted cornets run through various filters, drones built from electric eels and piano feedback, hi-frequency sinuous lines from tone generators, pitched bass guitars, and other prepared instruments. With Nicole Mitchell, Jason Adasiewicz, Greg Ward, Josh Abrams, Mike Reed...Ascension Ghost Impression #2, ChromoRocker, Three Blocks of Light (extended on CD version) and Impression #1 (CD only). Also available: Rob Mazurek Quintet, Sound Is (586); Chicago Underground Trio, Chronicle (DVD 1573, CD 573)

muzycy:
Rob Mazurek: cornet, director, composer, electro-acoustic constructions
Nicole Mitchell: flutes, voice
Matthew Bauder: clarinet, tenor saxophone
Jeb Bishop: trombone
Jason Stein: bass clarinet
Greg Ward: alto saxophone
Jason Adasiewicz: vibraphone
Matthew Lux: bass guitar
Josh Abrams: bass
John Herndon: drums
Mike Reed: drums
Carrie Biolo: gongs, vibes, percussion
Jeff Kowalkowski: piano
Damon Locks: word rocker

utwory:
1. Ascension Ghost Impression #2
2. ChromoRocker
3. Three Blocks of Light
4. Impression #1

total time - 50:19
wydano: 2010-10-19
more info: www.delmark.com
more info2: www.robmazurek.com

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: