Categories

Jazz, Fritt Etter Hukommelsen [Limited edition of 500 Vinyl 1LP+CD]


  • Code: RLP3185
  • Manufacturer: Rune Grammofon (NO)
  • Manufacturer's code: 7033660031858
  • Price: 119.99 zł
  • Tell a friend

Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2016-12-19
kontynent: Europa
opakowanie: kartonowe etui
opis:

multikultiproject.blogspot.com - ocena: * * * * 1/2:
Grupa Bushman’s Revenge powstała w 2003 roku w Oslo. Od początku istnienia tworzy ją trójka muzyków: gitarzysta Even Helte Hermansen, basista/kontrabasista – Rune Nergaard oraz perkusista Gard Nilssen. Pierwszy album nagrali cztery lata po powstaniu w barwach znakomitej Jazzaway Records, później związali się z kultową wytwórnią nowej muzyki Rune Grammofon, pod skrzydłami, której pozostają do dzisiaj. W tym czasie (od 2009 roku) wydali dla niej jeden krążek koncertowy i sześć studyjnych, w tym także ten najnowszy, zatytułowany „Jazz, Fritt Etter Hukommelsen”.

Bushman's Revenge to energetyczny, polistylistyczny zespół, o znakomitym instrumentalnym przygotowaniu i mający autorską wizję własnej muzyki. Niezwykle energetyczny i mocny, mieszający gatunki, ale też zawsze pewnie stojący na platformie zwanej "nowy jazz" jest jakby przeniesieniem do współczesnego świata muzyki gigantów lat siedemdziesiątych.

Najbardziej znany w składzie to bardzo ceniony w Europie perkusista muzyki improwizowanej - Gard Nilssen. Obok projektów, które współtworzy (Starlite Motel, Acoustic Unity, Bushman’s Revenge, Puma, sPacemoNkey czy Astro Sonic) jest i cała masa grup, w których występuje jako sideman (Team Hegdal, Cortex, Lord Kelvin, Zanussi 5, ale też i prowadzony przez Macieja Obarę Obara International). Czasami gra w stricte jazzowych, maistreamowych składach, czasami w tych odwołujących jest do tradycji free czy współczesnej awangardy; czasami też bada pogranicza jazzu, rocka i muzyki elektronicznej.

Pierwsze pięć utworów zaskakują pięknymi improwizacjami zmierzającymi do porywających kulminacji, daje to rezultat absolutnie wyjątkowy, a przy tym bardzo komunikatywny. Ostania kompozycja "Lola Mit Dem Gorgonzola" to już rasowa avant-ballada, wprowadza słuchacza w melancholijny nastrój, by po chwili skierować narrację ku natchnionej zbiorowej eksplozji.

Bushman's Revenge jak w transie, "Jazz, Fritt Etter Hukommelsen" to kolejny doskonały album tego norweskiego zespołu!
autor: Jarosław Lisiak
Copyright © 1996-2016 Multikulti Project. All rights reserved

‘Jazz, Fritt Etter Hukommelsen’ jest dostępny na dwóch nośnikach: CD I Limited edition of 500 Vinyl 1LP+CD.

esensja.stopklatka.pl:
Tu miejsce na labirynt…: Gdyby Hendrix był jazzmanem…

Na najnowszym – siódmym studyjnym, a ósmym (względnie dziewiątym) w ogóle – albumie norweskie trio Bushman’s Revenge postanowiło przypomnieć słuchaczom o swych jazzowych korzeniach. Zadbali o to przede wszystkim członkowie sekcji rytmicznej, za to ten trzeci – gitarzysta – postanowił przeciągnąć linę w stronę rocka. Efekt okazał się ponadprzeciętny, dlatego – jeśli tylko macie taką możliwość – sięgajcie po „Jazz, fritt etter hukommelsen”!

Na początek rozwiążmy zagadkę z zajawki recenzji. Dlaczego można mieć wątpliwości dotyczące liczebników przy kolejnych albumach Bushman’s Revenge? To akurat nie jest takie trudne do wyjaśnienia. W „Esensji” przyglądaliśmy się już wcześniejszym albumom tria – piątemu („A Little Bit of Big Bonanza”, 2012) i siódmemu („Thou Shalt Boogie!”, 2013) w kolejności. Pomiędzy nimi ukazał się jeszcze koncertowy krążek „Electric Komle – Live!” (2013), a potem nastąpiły trzy lata przerwy, w trakcie której muzycy zajmowali się innymi projektami. Aż wreszcie w 2016 roku postanowili wyprowadzić zmasowane uderzenie i tego samego dnia (2 września) opublikowali dwie płyty: studyjną „Jazz, fritt etter hukommelsen” oraz koncertową „Bushman’s Fire” (tę drugą na razie jedynie w wersji winylowej). Na obu widnieje szyld tej samej wytwórni płytowej, z którą grupa związana jest nieprzerwanie od siedmiu lat, a chodzi o mające siedzibę w Oslo Rune Grammofon.

Od początku istnienia, to jest od 2003 roku, skład Bushman’s Revenge nie uległ zmianie. Zespół tworzą: gitarzysta solowy Even Helte Hermansen (znany również z projektu Grand General), (kontra)basista Rune Nergaard oraz perkusista Gard Nilssen. Dwaj ostatni grają ze sobą jeszcze w dwóch innych eksperymentalnych (jazzowo-elektronicznych) formacjach: Astro Sonic i Scent of Soil; Nilssen poza tym udziela się w grupach Cortex, Obara International (której lideruje polski saksofonista Maciej Obara), Starlite Motel oraz Acoustic Unity. I jeszcze kilku (a może nawet kilkunastu) innych, ponieważ – obok swego rodaka, Paala Nilssen-Love’a – jest jednym z najbardziej rozchwytywanych skandynawskich bębniarzy. I choć trudno byłoby wskazać, który z projektów jest jego oczkiem w głowie, nie pozostawia wątpliwości fakt, że nad Bushman’s Revenge pochyla się od lat ze szczególną troską.

Wydawałoby się, że o zespole, który działa już kilkanaście lat i wydał w tym czasie całkiem sporo płyt wiemy dużo. A jednak album „Jazz, fritt etter hukommelsen” powinien być – nawet dla najzagorzalszych wielbicieli norweskiego tria – niemałym zaskoczeniem. Dlaczego? Bo to, mimo naleciałości rockowych, najbardziej jazzowa płyta w jego dyskografii. Na której nie brakuje odniesień – czy to dosłownych, czy też pośrednich – do jazzu lat 60. XX wieku. Dość powiedzieć, że krążek otwiera przeróbka kompozycji czarnoskórego amerykańskiego pianisty McCoya Tynera „Contemplation” (z płyty „The Real McCoy” z 1967 roku). W oryginalnej wersji utwór ten trwał sześć minut, Norwegowie wydłużyli go natomiast do dziewięciu. I przy okazji mocno przearanżowali. Wartością dodaną jest przede wszystkim rozbudowana partia gitary Hermansena, który zaczyna bardzo spokojnie, by następnie zaproponować niepozbawione sprzężeń bluesowo-rockowe frazy w stylu Jimiego Hendrixa. Momentami łka tak bardzo, że trzeba starać się ze wszystkich sił, aby nie dać się porwać wzruszeniu i z oczu nie polały się łzy.

Z brzmieniem gitary elektrycznej mocno kontrastuje to, co słychać w tle – Nergaard i Nilssen grają bowiem bardzo subtelnie, klasycznie, postbopowo. Otwarcie kolejnego utworu, czyli „0500”, należy zresztą do kontrabasisty – ciepłe i głębokie brzmienie instrumentu Runego z miejsca tworzy odpowiedni nastrój, do którego następnie dopasowują się pozostali. Zmienia się to dopiero, gdy Even Helte stopniowo wybija się na plan pierwszy – swoją gitarą wprowadza zespół do świata rocka progresywnego, ciągnąc przy tym za sobą sekcję rytmiczną. Powłóczysta i pełna emocji solówka Hermansena to jeden z najmocniejszych fragmentów albumu. W „Bo Marius” gitarzysta robi nieco więcej miejsca swoim kolegom; skupia się na pojedynczych dźwiękach, które w brzmieniu przypominają fortepian. Do uszu słuchaczy przebijają się więc głównie snujące się refleksyjnie kontrabas i perkusja. Dopiero w drugiej części Even Helte ponownie przejmuje pałeczkę i nieco podkręca tempo. Nie trwa to jednak zbyt długo; w końcówce zostaje bowiem okiełznany i zmuszony do milczenia.

W „Gamle plata til arne” od pierwszych sekund mamy do czynienia z hipnotycznym rytmem wyczarowywanym przez Runego i Garda. Hermansen, nie chcąc popsuć klimatu, delikatnie, niemal niepostrzeżenie, podłącza się do kolegów i owija się swymi dźwiękami dokoła budowanej przez nich konstrukcji. Niech Was to jednak nie zmyli! I tu nadchodzi moment, w którym gitarzysta dosłownie „odpala”, wkraczając na drogę prosto prowadzącą do świata hard rocka. Udziela się to również sekcji rytmicznej, która rezygnując z subtelności, przeistacza się w prawdziwie doommetalową maszynę. Kto za podobnymi wtrętami nie przepada, na pewno odetchnie z ulgą przy „Angels”. To kolejny cover – tym razem utworu amerykańskiego saksofonisty Alberta Aylera (z wydanej czterdzieści jeden lat temu płyty „Spirits Rejoice”). Podobnie jak w przypadku kompozycji Tynera, także do dzieła Aylera Norwegowie podeszli z chęcią dodania czegoś od siebie. To „coś” to głównie jazzowa gitara, konsekwentnie od pierwszych do ostatnich sekund utrzymana w nostalgicznym tonie. Nawet gdy Hermansen decyduje się na ostrzejszą zagrywkę, nie zapomina o przyjętym odgórnie założeniu – wierności oryginałowi.

Nawet jeżeli wcześniejsze kompozycje pozwoliły słuchaczom przyzwyczaić się do nowego oblicza Bushman’s Revenge, w finale prawdopodobnie i tak nie będą oni w stanie ukryć kolejnego zaskoczenia. Niespełna czterominutowy utwór „Lola mit dem Gorgonzola” to bowiem urzekająca piękną melodią, pełna romantycznego wdzięku mieszanka jazzu i popu w stylu lat 60. ubiegłego wieku. Jest akustycznie, zwiewnie i elegancko; trochę jak w easy listening, tyle że bez przynudzania. Taki numer mógłby spokojnie wyjść spod ręki Janusza Strobla komponującego kolejną piosenkę dla Hanny Banaszak. Cóż, na tle takiego albumu, jak „Thou Shalt Boogie!” nowa produkcja Hermansena, Nergaarda i Nilssena może wprawić w chwilowy stupor, zwłaszcza tych, którzy oczekiwali od Norwegów kolejnej porcji energetycznego, podrasowanego progresem jazz-rocka. Czy to jednak oznacza, że tym samym otrzymują produkt wybrakowany? W żadnym wypadku! „Jazz, fritt etter hukommelsen” to dzieło, do którego trzeba przywyknąć, później wgryźć się w nie – najlepiej zaczynając od solowych popisów gitarzysty. Na koniec natomiast warto odszukać oryginały „Contemplation” i „Angels”, by docenić, jak współcześni mistrzowie obeszli się z tymi sprzed dekad.
autor: Sebastian Chosiński

All Music Guide:
Jazz, Fritt Etter Hukommelsen is the studio companion to the simultaneously released concert offering Bushman's Fire. The title translates into English as "Jazz from Memory," and that's what this date is. Bushman's Revenge began in 2004 as an exploratory jazz group and over time evolved into the beloved Oslo jazz-rock monster as likely to reflect Black Sabbath and King Crimson as John Coltrane.
Here Bushman's Revenge issue their debut "proper" all-jazz studio outing as a rapprochement with their first love. They open with an excellent and inventive reading of McCoy Tyner's "Contemplation" steeped in blues and modalism. Guitarist Even Helte Hermansen's playing is drenched in lyricism, Gard Nilssen's drumming dances around him with an uncharacteristically light touch, and Rune Nergaard's bassline delivers a songlike quality in keeping time. The guitarist's solo begins to ratchet up the tune's intensity, spiraling and spiking his way along its changes a la Ray Russell, but never leaves jazz behind. The trio also covers Albert Ayler's "Angels." For most of its eight-plus minutes, they focus on its subtle melody, offering only slight variations on its themes while keeping their attack in check in favor of investigating its secrets. That changes over the last few minutes as Nergaard begins playing intense pizzicato up on the neck, and both Hermansen and Nilssen begin to push and pull at the harmony. The dam bursts eventually and becomes fiery, free-for-all electric jazz. This is not all the trio has up its sleeve here. The four originals express different aspects of the Bushman's Revenge persona. Check the inventive lyricism on ballad "Bo Marius," with its walking bassline, gently shimmering cymbal and snare work, and fingerpicked chord voicings. While "0500" spends its first two minutes as a skeletal bass solo, it gradually evolves into an improvisation based on folk themes, reflecting both Gabor Szabo and John Abercrombie. One can hear from its brooding intro that "Gamle Plata Til Arne" will explode, and it does. Again employing Eastern modal blues, Bushman's Revenge actively employ rock to explore the boundaries of spiritual jazz in extremis. Closer "Lola Mit Dem Gorgonzola" touches simultaneously on Wes Montgomery (quite inventively) and the late-night bluesy swing of Kenny Dorham in its minor-key articulations, carrying Jazz, Fritt Etter Hukommelsen out on a sweet, tender lyrical groove.
While this set (mostly) lacks the mind-melting force and overdriven rockistry of their other work, it nonetheless contains the signature elements in the Bushman's Revenge sound. Here it is ordered, applied with more harmonic discipline and canny timekeeping, and cooked in stylized execution, making it an excellent addition to their catalog.
by Thom Jurek

Editor's info:
They've been called the missing link between Albert Ayler and Black Sabbath and a Marshall amp version of John Coltrane's Interstellar Space. With this, their eighth album, they go all the way back to their humble beginnings some twelve years ago and for the first time do what can loosely be dubbed a "proper" jazz album. Hence the album title which translates "Jazz, From Memory" in English. The goal, according to guitarist Even Hermansen, is still to explore the link between the Shorter/Coltrane world on one side and electric blues/Hendrix on the other, but without having to turn everything up to eleven. Sporting four originals and two cover versions - McCoy Tyner's "Contemplation" and Albert Ayler´s "Angels" - this is easily their most confident, spiritual, heartfelt and fully realised album so far. "Gamle Plata Til Arne" originates from the first ever jam session they had before starting the band all those years ago and the album closer "Lola Mit Dem Gorgonzola” is an elegant slice of Scandinavian summer melancholy, in a jazz tradition first explored by legendary Swedish jazz pianist Jan Johanson in the mid 60s.

muzycy:
Even Helte Hermansen (el. g)
Rune Nergaard (el. b)
Gard Nilssen (dr)

utwory:
1. Contemplation [6:05]
2. 0500 [8:14]
3. Bo Marius [7:13]
4. Gamle Plata Til Arne [8:49]
5. Angels [8:13]
6. Lola Mit Dem Gorgonzola [3:45]

total time - 42:13
wydano: 2016
more info: www.runegrammofon.com
more info2: www.bushmansrevenge.com

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: