Kategorien

Lisboa Avenue


  • Schlüssel: CDKR0172
  • den Hersteller: Konador (PL)
  • Herstellerschlüssel: 5904617560153
  • Preis: 30,99 zł
  • Produkt empfehlen

Folk/Ethno/Impro
premiera polska:
2012-12-06
kontynent: Europa
kraj: Europa
opakowanie: plastikowe etui
opis:

Opis wydawcy:
Idą sobie czasy, idą - i w końcu przyniosły czwarty album zespołu Stilo: "Lisboa Avenue". Ta warszawska grupa, grająca współczesną muzykę alternatywną, jak zwykle zapuściła się w rejony, gdzie rock spotyka się z jazzem i etno, ale tym razem zahaczając o Półwysep Iberyjski, a konkretnie Portugalię. Zespołowi udało się zaprosić do współpracy przy jednym z utworów dwójkę muzyków z Lizbony, a także polską artystkę tamże mieszkającą, Joannę Łątkę, która udostępniła swój obraz na okładkę. Do tego doszli inni goście, m.in. z Iranu, a całość wydał niezależny label Konador.
Zespół nagrał płytę w składzie:
Zuza Kuczbajska - skrzypce; Janusz Żukowski - saksofon, klarnet, flet; Wojtek Stasiak - gitary; Tomasz Żur - gitara basowa; Jarek Cieślak - perkusja, instrumenty perkusyjne.
Goście to: Genoveva Faísca - śpiew, Joao Bengala - guitarra portuguesa, Mohammad Rasooli - nay, Sylwia Świątkowska - skrzypce, Marek Górka - śpiew, Marek Dutka - keyboard, Paweł Sapija - gitara elektryczna, Carlos Santos - odgłosy z Lizbony.
Płyta została zarejestrowana i zmiksowana w New Project Studio w Wołominie, między czerwcem a wrześniem 2007 r., przez Krzysztofa Maszotę i Pawła Sapiję.


Folk&Acoustic Music Exchange - www.acousticmusic.com
Pewien mój przyjaciel dostał się ostatnio we władanie oszałamiającego zestawu DVD „Mahavishnu Live at Montreux”. Gdy już nieco doszedł do siebie, wysłał mi go. Jak się okazało, wydawnictwo to stało się dla mnie szybko okazją do porównań. Otrzymałem je bowiem w podobnym momencie, co album grupy Stilo, pełen zbliżonych głębią kompozycji i niuansów, tak rzadkich do znalezienia nawet w dzisiejszych czasach obfitujących przecież we wspaniałe dźwięki w stylu fusion i jazzrock. Skład Stilo wydaje się być płynny – jak wynika z obszernej książeczki dołączonej do płyty, zawiera się gdzieś między pięcioma a dziewięcioma osobami, z czego dwójka twórców albumu to ex-członkowie grupy. Tył pudełka pokazuje nam pięcioro muzyków. Mniejsza jednak z tym – „Lisboa Avenue” to album zawierający do głębi satysfakcjonującą, prawdziwą muzyczną mieszankę.
Wywodzący się z Polski zespół porusza się na gruncie jazzu, muzyki cygańskiej, rocka, fusion i folku (w tym ostatnim stylu czyni to niczym Bartok). Wszystkie te elementy zderza ze sobą, tak by nie utracić z nich niczego ważnego, a zarazem wnieść ostateczny efekt na jeszcze wyższy poziom muzycznego smaku – podobnie jak czyniły takie formacje, jak Magma, Maneige, 5UUs, Zao, Univers Zero, a nawet, choć to dalekie skojarzenie, Art Zoyd i niektóre bardziej radykalne zespoły. Wspomniałem Mahavishnu Orchestrę i to zestawienie wcale nie jest przypadkowe. Na DVD z Montreux McLaughlin i kolejne składy jego grupy (z lat 1974 i 1984) otwierali i eksplorowali całe tony muzycznej przestrzeni. Nie tylko prezentowali spodziewane w ich wykonaniu spektakularne solówki, ale także ujawniali talenty kompozytorskie, pozwalające im na budowanie i rozwijanie tematów, struktur, długich pasaży oraz poszczególnych części utworów. Rezultat był zadziwiający – o ile tylko słuchacz zadawał sobie trud podążania za tym, co naprawdę działo się na scenie. Stilo czyni to samo w krótszych formach (Mahavishnu poruszało się w ramach 20-minutowych jamów). Zmierza też do identycznego końca, choć nie opiera swej gry na niekończących się ciągach efektownych akordów. Nie ma tu parcia w stronę pirotechniki. Zamiast tego królują ekspresja i subtelność. W rzeczy samej wirtuzoeria zespołu nie ma znaczenia, liczy się raczej piękno utworów.
Nagrania są w dużym stopniu wynikiem współpracy tworzących je muzyków – wyjątek stanowią jedynie „Latimeria” (perkusyjne solo) oraz „Kwak Song” (duet gitary i efektów). Rozciągają się w przestrzeni między balladowością a do bólu czułym skomplikowaniem, oddziałując na słuchacza nie poziomem głośności czy szybkością, ale swoją elegancją i mądrością. Niemal wszystkie kompozycje wypełnione są melancholią, ale nie tą pełną bólu, z czym zazwyczaj kojarzymy owo uczucie. Chodzi raczej o emocje biorące się z sielskich wspomnień. Utwór tytułowy, utrzymany w klimacie tanga, jest żywy i prosty, ale pełen wyciszonej radości, jakiej doświadczamy patrząc na starą fotografię rodzinną wykonaną w kraju przodków, wzdychając za dobrymi starymi czasami. Wspomnienia nakładają się na siebie, jedno za drugim, tworząc szeroką rzekę, która odbija nieskończone błyski światła przetykane tu i ówdzie płomieniami o przyciemnionych krawędziach.
Kilka la temu ECM Records poprosiło mnie o przeprowadzenie wywiadu z Tomaszem Stańko i zrecenzowanie jego koncertu w Południowej Kaliforni (w trakcie którego niesamowity Marcin Wasilewski stworzył kilka z najbardziej niezwykłych solówek fortepianowych, jakie zdarzyło mi się słyszeć w życiu). Trębacz opowiedział mi wtedy nie tylko o tym, jak uczył się fachu od Pendereckiego i Komedy, ale także o tym, jak wiele powstaje w Polsce wspaniałej muzyki, o której nigdy nie usłyszał świat. Pomyślcie o takich nazwiskach jak: Stańko, Penderecki, Komeda, Seifert, Niemen i tabuny innych. Teraz przybywa Stilo. W każdym calu tak samo imponujące. Bez wątpienia mające swój czas efektownego przełamywania barier. Cóż, Polska najwyraźniej wykazuje się inteligencją w dziedzinie sztuk muzycznych, z którą to cechą trzeba się liczyć, wystawiać ją do światła, nie zaś spychać w cień. Dzięki świetnym działaniom wytwórni ECM poznajemy muzykę krajów nordyckich, są jednak wciąż w Europie całe regiony zepchnięte na margines, poza słusznie chwalonymi Anglią, Francją i Włochami. Odrzucając całe połaci tak barwnego kontynentu, czynimy wielką niesprawiedliwość i zubożamy resztę świata. To właściwie jakaś forma masochizmu – takie działanie nie powinno być składnikiem jakiejkolwiek inteligentnej globalnej kultury. Ta płyta stanowi jedną z metod leczenia.
autor: Mark S. Tucker


Luna Kafe - www.lunakafe.com
If there’s one thing that’s changed in the 18 months I’ve been listening to Frank Zappa, it’s my attitude towards melody. I used to be a bit suspicious of anything with a strong melody, especially major-key melodies played on instruments like saxophones, but I’m now a sucker for anything that’s melodically interesting. And this release by Polish jazz-rock band Stilo is nothing but melodically interesting.
Opener „Mazura Boomerang” springs to life with all the elements that make this music so appealing: crisp, propulsive drumming; lithe, sinuous bass; clean, funky guitar; and joyous melodies played by saxophone and violin. The song weaves and builds, gets seriously gorgeous with a phased violin in the breakdown, adds a sax solo, returns to the main theme, and then ends. Fantastic stuff.
Aside from the interesting percussion piece „Latimeria” and the bizarre guitar and percussion miniature „Kwak Song”, which is introduced by the squeal of a pig (!), most of the songs on this album are variations on the basic blueprint established so strikingly on „Mazura”. „Most Karola (Charles Bridge)” also features a lovely synth intro, but is let down by a rather lacklustre vocal performance, which leaves me wishing that the album was entirely instrumental, since the voices of each instrument are so strong and engaging.
Later in the album, acoustic guitar is introduced, providing the brittle structure around which other instruments solo in „52”, and then as the backdrop for the rather predictable Eastern European theme of the title track. „Azoia” ends the album on a high note with more acoustic guitar partnered with sighing violin, and then a darker passage led by sax and fuzz guitar, before breaking down again at the end, accompanied by a recording of Lisbon metro.
Aside from the less inspiring passages featuring more predictable melodic themes, this is a thoroughly enjoyable release from a talented band. Recommended for anyone who enjoys the more buoyant end of jazz fusion.
by Tim Clark


The ChickenFish Speaks - www.thechickenfishspeaks.com
This is a mostly instrumental CD with a lean towards a world music feel. The songs are a bit light for my liking and after hearing great world music instrumentals by the likes of Dudley & Coleman, AfroCelt Sound System, Lights in a Fat City, etc. this release just failed to capture my interest.
by Mite Mutant


FolkWorld - www.folkworld.de
Irytuje sama nazwa płyty. „Lisboa Avenue” ma z Lizboną tylko tyle wspólnego, że pobyt w mieście nad Tagiem zainspirował polską grupę do jej nagrania. Jedynie sporadycznie można tu znaleźć elementy pochodzące z Lizbony, na przykład odgłos jadącego po Ruas tramwaju, albo okładkę płyty, którą stworzyła pewna polska malarka mieszkająca w Lizbonie. Zespół prezentuje Lizbonę od strony jej pełnego pośpiechu dnia i głośnej, tętniącej klubowym życiem nocy. Album pełen jest muzycznego freestyle’u. Jazz i rock idą ręka w rękę, ale niejeden raz elementy owego freestyle’u osiągają granicę bólu. Pod koniec płyty grupa trochę się opanowała – w tytułowym utworze rozpoznaję coś z czaru portugalskiej stolicy.
autor: Karsten Rube


Jazz Forum
Kiedyś mówiło się, że polska muzyka poważna jest na poziomie światowym, jazzowa na europejskim, a pop i rock na… polskim. Teraz mamy nowe zjawisko, neo-folk, czyli polską wersję world music i omawiane tu płyty są odpowiedzią na pytanie, na jakim ona plasuje się poziomie. Pierwsza z nich (‘Infinity’ Kapeli ze Wsi Warszawa), najtrudniejsza do jednoznacznego zaszufladkowania, to dokumentacja kolejnego etapu rozwoju uznanego już na świecie zespołu. Druga (‘Fryderykata’ Sarakiny), całkowicie akustyczna, wymagająca dużego skupienia w odbiorze, jest dziełem mało znanej, ale równie wartej uwagi grupy. Trzecia (Stilo) jest mocno „czadowa”, podparta dawką elektroniki, czwarta (‘Over the Village’ Transkapeli) najbardziej „etniczna” i surowa, wreszcie ostatnia (‘Nowa Ex-Tradycja’ Żywiołaka), najbardziej „odjechana”.

(…) Stilo określają się sami, i to wyjątkowo akuratnie, jako zespół grający etno-jazz-rock. Na swej poprzedniej płycie „Szukaj” prezentowali się jako polska Mahavishnu Orchestra, gdzie wpływy hinduskie zastąpiono środkowo-europejskimi. Po wymianie trzech piątych swego składu być może zespół już się odnalazł, ale w efekcie brzmi teraz mniej etnicznie a bardziej jazz-rockowo. W pewnym stopniu Stilo usiłują to zrekompensować odniesieniami do Portugalii, ale te wyraźniej zaznaczają się tylko w jednym, tytułowym utworze płyty. Niestety, najciekawszy utwór na płycie to ten, gdzie pojawiają się muzycy, którzy już zespół opuścili.
autor: Marek Garztecki

muzycy:
Zuza Kuczbajska (viol)
Janusz Żukowski (sax, cl)
Wojtek Stasiak (g)
Tomasz Żur (b, g)
Jarek Cieślak (dr, perc)

gościnnie:
Genoveva Faísca (voc)
Joao Bengala (guitarra portuguesa)
Mohammad Rasooli (ney)
Marek Górka (voc)
Marek Dutka (keyb)
Sylwia Świątkowska (viol)
Paweł Sapija (g)

utwory:
1. Mazura Boomerang 3’33
2. Oxalis 5’28
3. Światła Dunaju (Danube’ Lights) 4’47
4. Latimeria 3’44
5. Kwak Song 1’15
6. Most Karola (Charles Bridge) 7’36
7. 52 7’45
8. Lisboa Avenue 5’10
9. Azoia 7’20

total time - 47:40
wydano: 2007
nagrano: 1-22.06.2007; New Project Studio, Wołomin/studio Joao Bengali, Lizbona
more info2: stilospace.pl

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: